uffff, wczoraj mialam akcje ratowania psa- tzn, to dla mnie cos nowego - nie chodzilo o Smerfa...
znajomy znalazl przyplatanego psa, dzwonilismy do KTOZ-u , przyjechali i wogole, ale akcja ogolnie - pies sie paletal, a nie mialam go jak wziac do domu, a kolega tez nie, probowalismy po znajomych, ale sie nie dalo, ale schronisko wzielo i ogolnie w porzadku...
a Smerf dostal dzis po nosie od swinki, bo wsadzil jej leb do klatki i dobieral sie do jedzenia:) wiec sie obrazil...:)