bolcio
Members-
Posts
50 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bolcio
-
Bolcia znowu złapały jakieś lęki.... nie chce chodzić na spacery.... .
-
[IMG]http://i47.tinypic.com/16icjf8.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i49.tinypic.com/vgq4cm.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i50.tinypic.com/2gwaka8.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i45.tinypic.com/112g97b.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i50.tinypic.com/24mcnsj.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i50.tinypic.com/24dj66b.jpg[/IMG]
-
Spokojnie, może faktycznie na zdjęciach Bolcio wygląda na zrezygnowanego, ale mogę uczciwie napisać, że teraz to tylko pozory :) Fotki są z początków pobytu u mnie, gdzie Bolcio praktycznie tylko jadł i spał. Po 2 i ½ miesiąca widać poprawę. Od kilku dni bardzo chętnie bawi się w domu. Na spacerach jest różnie, raz lepiej raz gorzej. Raz potrafi się cieszyć całym spacerem a energia go rozpiera, a niekiedy wystarczy najmniejszy bodziec, żeby się zatrzymał i wtedy ze spaceru nici. Ale cały czas pracujemy… .
-
[IMG]http://i47.tinypic.com/2rxfl10.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i48.tinypic.com/2vdnqtf.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i47.tinypic.com/nbdfsx.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i50.tinypic.com/314yntg.jpg[/IMG]
-
Cześć Donvitov, moim zdaniem takie zachowanie nie jest jak to nazwałeś t y p o w e dla AST`a (samców), tylko dla psa po przejściach i z winy ludzi. Chyba nie myślisz, że spodziewałam się innej reakcji niż ta, którą opisałam. To nie jest normalne, że psiak nie chce swobodnie spacerować, bo ma taki kaprys czy dlatego, że jest samcem. W przypadku Bolka, po tym co przeszedł, nie daje mu żadnych granic czasowych adaptacji o których wspomniałeś. To nie jest tak, że z upływem czasu wszystkie jego lęki znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki. Oczywiście z upływem czasu widać jak moje relacje z Bolkiem ulegają poprawie. Cieszę się z każdego postępu Bolka. Tylko, że to nie dzieje się samoistnie. Z psiakiem trzeba pracować…, ale mądrze. Jakbym nie miała odpowiednich wskazówek od Pani, która pomaga mi przy Bolku a czekała, aż wszystko samo przejdzie z biegiem czasu to ja nie wiem co by się działo z psiakiem. „Niegrzeczne poszturchiwania, trącania” – to wg Ciebie są objawy zaufania…?... no i nie miałam tu nic złego na myśli… no ale skoro tak piszesz. A tak na marginesie, dziękuje wiem, że mam ślicznego psa.
-
[IMG]http://i46.tinypic.com/21n16jn.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i47.tinypic.com/2w556rl.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i49.tinypic.com/96vuoh.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i50.tinypic.com/2ec0mte.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i48.tinypic.com/34oe9up.jpg[/IMG]
-
Weszłam na wątek po to, żeby zapewnić, że u Bolcia już jest wszystko dobrze. Nie miał chłopak lekko. Zanim zdecydowałam się na niego przeczytałam wątek na dogomanii. Przykro mi to przyznać, ale wątek został urwany w momencie kiedy właśnie psiak został porzucony przez swoich "właścicieli". Pierwsza rodzina zostawiła Bolcia niby na hoteliku, ale już po niego nie wrócili. W kolejnej był niecały miesiąc i wydaje mi się, że właśnie przez pobyt w tym miejscu psiak wycofał się i stał się nieufny. Bał się podniesionego tonu głosu, paska... Obecnie przebywa u mnie. Nie planowałam, że go przygarnę. Tak jak pisałam wyzej nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale teraz już wiem, że dobrze zrobiłam. Bolek nie jest sam, zawsze możemy liczyć na p.Magdę, która zaoferowała bezinteresowną pomoc. Bolka trzeba było podleczyć łapka odmawiała mu posłuszeństwa, obecnie jest na antybiotyku. Psiak się powoli otwiera, chociaż dalej mamy problemy na spacerach bo nie chce chodzić, czasami przytłacza go to wszystko i się zatrzymuje. Boluś jest mądry, grzeczny.... ale wymaga jeszcze dużo pracy i cierpliwości. Pozdrawiam.
-
Chciałabym sprostować nie jestem właścicielką Dolcia. Bolek po tych włascicielach trafił jeszcze do jednej rodziny a teraz jest u mnie. Dlatego napisałam ze trzy razy zmieniał dom. Pozdrawiam.
-
…Bo przyjaciołom nie zagląda się do metryki… Na początku mojej i Jego znajomości nie było szaleństwa, miłości czy nawet większego zainteresowania. Czym to było spowodowane …. daleko nie trzeba szukać odpowiedzi. Kolejna zmiana domu w tak krótkim czasie, jedzenia, zabawek, posłanka, ale przede wszystkim swojego człowieka, tego „na zawsze” co potraktował jak niepotrzebną rzecz i oddał nie zwracając uwagi na to co On czuł. … I na nic moje tłumaczenia, że ten dom już na zawsze, żeby się nie bał. Czy nie czułam rozczarowania tym, że nie zwracał na mnie uwagi. Czułam… No bo jak to jest, ja mu daje dom a on się nie cieszy? Więc naszą znajomość zaczęliśmy od obojętności, nie zwracając na siebie zbyt dużo uwagi… Brzmi brutalnie? No bo jak można nie przytulić psiaka, nie pocieszyć go w tak trudnej chwili. Ale czy On tak naprawdę tego oczekuje i potrzebuje zamieniając trzy razy schronisko na dom? Czy to nie jest tak, że do wszystkiego potrzeba czasu, cierpliwości, zaangażowania a przede wszystkim rozsądnej miłości. Tylko tyle, a może aż tyle, co mogłam mu dać przez pierwsze dni, to jedzonko o stałej porze, spanko, spacerek. Brzmi nudno?, bez serca? Ale czy taka rutyna i czas na oswojenie się z sytuacją nie daje poczucia bezpieczeństwa psu? Bolcio spokojnie dostosował się do rytmu dnia. Pokazał, że potrafi się cieszyć, bawić, spacerować, a przede wszystkim uczyć. Myślę, że nie ma nic cenniejszego niż zaufanie psa, które nie bierze się znikąd…
-
[IMG]http://i49.tinypic.com/xc91qf.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i45.tinypic.com/2m5frip.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i50.tinypic.com/11rfy28.jpg[/IMG]