Jump to content
Dogomania

marmolka

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

marmolka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

11

Reputation

  1. Kolejnym krokiem jest wykorzystanie innego psa lub psów. Dobrze wychowanego, zrównoważonego, uznającego przywództwo przewodnika i co ważne stojącego wyżej w hierarchii, niż pies socjalizowany. W moim przypadku był to ogromny, czarny, dobroduszny labrador, dający poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie ufny wobec ludzi. Dobrze, jeśli pies uczeń jest emocjonalnie związany z psem mentorem np. przez wspólną zabawę i czuje się z nim bezpiecznie. Na początku pies uczeń jest oddzielony, ale z możliwością obserwacji naszej zabawy, karmienia, nagradzanie, pielęgnacji i po prostu przebywanie przewodnika z psem mentorem. Pies ma się nauczyć, ze kontakt z człowiekiem jest dla niego korzystny i bezpieczny. Zachowanie psiego mentora, jego rozluźniona postawa i zadowolenie może naprawdę wiele pomóc. Pies uczeń z czasem będzie chciał należeć do tego stada, naśladując mentora. Będzie to rozpoznawalne np. przez bieganie wzdłuż siatki, skomlenie i popiskiwanie, aby zwrócić na siebie uwagę, kiedy psi mentorzy dostają smakołyki, są głaskani lub dobrze się bawią. To długi proces. Ale przyniesie efekty. Wazny jest dobry, spokojny kontakt głosowy. Hanka już była łapana przez osoby, którym miała zaufać i przez to będzie to trudniejsze. Lenka długo bała się np. ubrań spadających z krzesła, kojarzyła to prawdopodobnie z siatką do łapania psów. Nawet komórka w ręku była interpretowana, jako kamień, którym rzuca się w psy. Rzucanie piłką czy patykiem tez rozumiała jako agresje a nie zabawę. Stąd piłkę trzeba na poczatku turlać. Tyle na dziś.
  2. Dziewczyny macie ogromne doświadczenie i chylę przed wami czoło. Proces oswajania jest długi i polega na tym, że pies przyjmuje przywództwo człowieka uznając je za korzystne. Ale zanim to nastąpi musi nabrać zaufania. Problem polega na tym, że potrzeba jak najwięcej kontaktu z takim zwierzakiem, na co nie ma czasu. Pamiętajmy jednak o psiej etykiecie wpojonej im w procesie socjalizacji z innymi psami, a rozpoczete przez sukę. Patrzenie w oczy jest zapowiedzią ataku, stad psy unikają patrzenia w oczy lub uciekają. Patrzymy więc lekko bokiem. Nie podchodzimy do psa prosto, tylko lekkim łukiem. Podstawą jest karmienie. Wklejam tu opis zachowań, które trzeba cierpliwie ćwiczyć: Nieco inaczej wygląda oswajanie psa, który wcześniej nie miał kontaktu z człowiekiem. Wiele zależy od wieku - im pies jest młodszy, tym większa szansa na jego oswojenie. Trzeba się jednak przygotować na to, iż proces oswajania zajmie nieco czasu i będzie wymagał ogromnej cierpliwości. Nie wolno pod żadnym pozorem próbować złapać psa, gdyż jeżeli zapędzimy go do miejsca, z którego nie będzie mógł uciec, najprawdopodobniej zaatakuje, co może spowodować, iż w przyszłości w sytuacjach stresowych również będzie reagować agresywnie. Pozwólmy mu raczej przyzwyczaić się do naszej obecności, wymośćmy miejsce, gdzie śpi, słomą czy starymi szmatami… i regularnie karmimy. Ważne, aby pies widział, iż to my dajemy mu jedzenie. Przygotujmy mu miskę, w której umieszczajmy porcję pokarmu, odsuńmy się na odległość kilku metrów, kucajmy na ziemi i nie patrzmy bezpośrednio na psa. Kiedy podejdzie i zacznie jeść, pozostańmy dalej w tej samej pozycji. Z czasem pies zacznie jeść z miski bez oporów, mimo naszej obecności – i będzie to moment, kiedy warto rozpocząć karmienie z otwartej ręki (tylko i wyłącznie). Wołajmy psa po imieniu, ale nie zmuszajmy go do podejścia w naszą stronę. Pies musi wiedzieć, że może nam zaufać. Kolejnym etapem będzie karmienie „za zasługi” – np. wołamy go, a gdy podejdzie, karmimy. Kiedy nie zareaguje na komendę, odwracamy się i ponownie wołamy. Na tym etapie jeszcze nie powinniśmy go głaskać – pierwsze miejsce do głaskania to z boku szyi, nieco poniżej ucha, żeby pies miał wrażenie, że kontroluje nasze działania. Wprowadzenie psa, który wcześniej nie miał kontaktu z człowiekiem, może być bardzo trudne, gdyż psi włóczęga niekoniecznie musi zaakceptować zamkniętą przestrzeń naszych czterech ścian. Postępujmy tutaj bardzo rozważnie, nie naciskajmy i zawsze dajmy psu wybór – niech sam decyduje, na ile możemy pozwolić sobie w kontaktach z nim. Popularne frazy:
  3. Tak. Andzia ma racje. Jak napisalam wyzej Lena byla zsocjalizowana, uznawala przywodztwo czlowieka. Z waszego opisu wynika, ze Hanka nie jest zsocjalizowana z ludzmi, tylko z innymi psami. Wymaga to niestety wiele pracy z behawiorysta albo cierpliwym zapalencem. I efekty nigdy nie beda takie, aby ja wyadoptowac normalnie, tylko takie aby mogla normalnie egzystowac z osoba, do ktorego przywyknie lub ktorego uzna za przewodnika. To wymaga wielu miesiecy pracy i najwieksze szanse ma ta osoba, z ktora ma najwiekszy kontakt. Poniewaz Hanka jest uspoleczniona z innymi psami wazna role odegra tu nasladownictwo i obserwacja innych psow. Wkrotce napisze, co ja probowalabym zrobic.
  4. Trafiłam na wasze forum szukając danych do przekazania 1 % podatku, ponieważ 5 lat temu adoptowałam 7 - letnia dziś Lenę, która pochodzi własnie stąd. Złapano ją w okolicach miejscowości Mniów. Przechodziła burzliwe dzieje, dwie nieudane adopcje i w końcu trafiła do mnie, do Lublina. Lena jest bliźniaczo podobna do Hanki i niemożliwe, aby to był przypadek. Jeśli nie wierzycie Państwo to obejrzyjcie jej zdjęcia na wątku " Alarm Kielce" w okolicach stron 200-310. Muszą mieć wspólne pochodzenie prawdopodobnie z rożnych miotów jednej matki. Była zsocjalizowana, ale sprawiała wiele kłopotów, potrafiła ugryźć i miała mnóstwo trudnych zwyczajów związanych z okrutnym traktowaniem i nadmierną samodzielnością, bo przechodziła podobne koleje losu jak Hanka. Dzięki wielu cudownym dziewczynom (duży strach przed mężczyznami sprawiał, że były to głównie kobiety), wśród których były m.in. Erka i Pani Magda (prowadzi hotel "Pod lasem") trafiła do mnie w stanie, który umożliwiał pracę z nią. Malagos i Andzia69 też muszą ja pamiętać. Miała uległy i ciepły stosunek, ale tylko do znajomych. Nie było to łatwe, choć to był mój czwarty pies, ale obecnie jest psem, którego się już nikt nie obawia. Kocha również mężczyzn, którzy nie potrafią się oprzeć jej uśmiechowi i wykładaniu brzuszkiem do góry. Jedynym śladem trudnej przeszłości jest niewydolność trzustki, z którym sobie jednak radzimy. Ma specyficzny charakter i nie poddaje się łatwo szkoleniu, ale to się udało. Znajdując swoje miejsce i powołanie stała się jednocześnie bardzo zrównoważona i spokojna. Jest towarzyszem osoby na wózku inwalidzkim. Mam nadzieję, że Hanka będzie miała tez taką szansę. Kibicuję jej. Żałuję, że nie mogę przyjechać z Lenią i pokazac, ze kieleckie "łowczary" mają największe serca. do kochania. Pozdrawiam. Gdybym mogła pomóc proszę o kontakt: [email protected]
  5. :shake::-( ... Jesli odeszla, to chyba tylko po to, zeby zrobic miejsce w tym niebie na ziemi innemu kudłatemu nieszczesciu ...
×
×
  • Create New...