Hejka dinozaury :p
A ja padam... Byłam na spacerku z kol i goldenką, spotkałyśmy psa należącego do pewnych Państwa (szkoda gadać jakich...), widać że był potrącony bo kuleje na tylne łapy. Poszedł z nami na spacer, popływał (chyba pierwszy raz w życiu wodę widział :O), a potem odprowadziłyśmy go na jego podwórko (jak on piszczał...:().
A potem poszłam na chwilę na bloki i przyczepił się pies, identyczny z wyglądu jak cairn terier (taki ogon, umaszczenie, wszystko identyk). I się doczepił aż do mojego domu, jak się schowałam w klatce to 10 minut na mnie czekał. A jak już mu prawie uciekłam to mnie facet zjechał że psa własnego chcę porzucić i tamten w czasie mojego tłumaczenia znowu doleciał. Mówię no co, Idę do domu, może skręci. Ale gdzie tam... Doszłam do domu, on pod furtką, mówię sobie- zanim na bloki doleci to kawałek drogi, ruchliwa ulica, ciemno, może być słabo. U mnie zostać też nie może, bo mama... Więc wpakowałam go do samochodu, "wywiozłam" na bloki, a jak tylko wyskoczył to poleciał... Na blokach jestem bardzo często ale takiego psa to nie widziałam nigdy. Tylko czy takiego psa by ktoś wyrzucił? Zazwyczaj to kundelki, a ten wypisz wymaluj terier... Jutro pójdę rano, zobaczę czy jest, zapytam znajomą co się wszystkimi psami bezdomnymi i latającymi zajmuje- może coś o nim wie. Mam nadzieję że to jednorazowa ucieczka i że ma właściciela...