A tak w ogóle to zapomniałam napisać, że Zuzię zaadoptował mój prawie-że-owczarek :)
Żeby nie to, że jest wysterylizowana to pomyślałabym, że instynkt macierzyński jej się włączył. Zakładam się, że Zuzia jest najlepiej wylizanym kotem na świecie. I najlepiej dopilnowanym, bo Sara nie odstępuje Zuzi na krok. No i w końcu po 6 tygodniach leczenia Zuzia jest zdrowa. Teraz szczepienia, sterylizacja i....miejmy nadzieję, że długie i szczęśliwe życie przed nią.
A Maksio się dziś rozkoszował słońcem. Nie chciał w ogóle przyjść do domu, tylko wyciągnął się na kocyku na tarasie i tak spał, że aż zapomniał szczekać. Ludzie chodzili po ulicy i psy a Maksio nic - spał i tylko posapywał :)