Jump to content
Dogomania

chillastar

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by chillastar

  1. to może powinni zacząć wróżyć... Ja mam troche inne zdanie o dobrej hodowli. I kupując psa nie zastanawiałam sie nad tym czy hodowca potrafi wróżyć czy nie.
  2. i jeszcze jedno, po to są hodowle żeby unikać takich rzeczy? tak?
  3. Myślę ze nasza sunia nie jest pierwsza z takim problemem, atopia jest wadą genetyczna i suka nie powinna się dalej rozmnażać a tu prosze, znów szczeniaki. Życze "powodzenia" tym którzy trafią na takiego szczeniaka jak my, od razu mogę polecić dobrego dermatologa. Wydaję mi się że jesli kupuje się szczeniaka z dobrej hodowli to raczej nie powinno być takich problemów, my też nie mogliśmy tego przweidzieć, tak samo jak hodowca ale żal jest.To jest horror, pies jest bez przerwy na lekach żeby normalnie funkcjonować a nie siedzieć w kącie i sie drapać do krwi. Po co kupowaliśmy? Odpowiedż jest prosta. bo chcieliśmy mieć kochanego i zdrowego psa.Wyszło trochę inaczej.
  4. Ale tak naprawdę nie wiemy który przodek był chory na atopie, czy ze strony matki czy ojca...
  5. Witam:) Nasza sunia Amstaff ma atopowe zapalenie skóry i to jest wada genetyczna, pomijając jeszcze przodozgryz.... rozumiem że jak sie ułożą zęby można nie przewidzieć, ale nikomu nie życzę takiego horroru jakiego przechodzimy z atopią. Szczenie było najdroższsze w miocie i do tego mówiliśmy hodowcom że chcielibyśmy wystawiać sunie, do tego oni zapewniali nas że ma super głowkę i wogóle, pierwsze dwie wystawy super sprawa i dla nas i sunia dostała bardzo dobre oceny ale przy trzeciej wyszła wada zgryzu...ok, jakoś to przeżyliśmy chociaż przyznam że mieliśmy spory żal ale tej atopi to nie wybacze. Człowiek tyle czytał i głupi bo żadnej umowy nie spisał no ale uczymy sie na błedach... Mówiliśmy o problemie ale pani hodowczyni stwierdziła ze nie potrzebnie szprycujemy ja antybiotykami w fazie wzrostu, ale niestety nie wymyśliliśmy sobie tego że pies wydrapuje się do krwi. nie wspomne już o tym ile kosztuje nas co miesięczne leczenie suni. Jest bardzo kochanym psiakiem i nie oddałabym jej za żadne skarby i może tak miało być ze trafiła do nas! Wyrosła nam kochana miniaturka amstaffa:)(przez to że od małego jest na lekach) Przyznam szczerze że myślałam o tym żeby zgłosić problem do ZK i weterynarze również nas namawiali żeby nikt wiecej nie przechodził czegoś takiego a ale człowiek nie chce być "świnią". Co zrobić w takiej sytuacji? ehhh chyba nic, ale naprawde nikomu nie życzę psa chorego na atopię bo to jego najbardziej szkoda dopiero później właścicieli... Pozdrawiam:)
×
×
  • Create New...