Dokładnie, nawet ostatnio ja sama miałam taki przypadek, jak moją onkowatą suńkę zaczepił jakiś mały szorstek. Wyleciał niewiadomo skąd, podskoczył i wgryzł się jej w sierść. A to moja na osiedlu uchodzi za "agresora" :roll:
Ludzie zawsze wiedzą swoje, nie ma siły im coś uzmysłowić.