Właśnie wróciłam z sunią do domu. Miał być spacer, a wyszło kolejne USG ...
Postaram się wam opisać w miarę sprawnie to czego się dowiedziałam. Jeśli będzie miał ktoś dodatkowe pytania, które ja mogłam przeoczyć w rozmowie z lekarzem, to jak najszybciej piszcie - można telefonicznie skorygować.
Przy USG wyszło że Pixel ma powiększoną śledzionę, którą trzeba jak najszybciej usunąć razem z cystą, która na niej powstała (wielkości ok. 3cm) dodatkowo zmiany, na również powiększonej wątrobie - bardzo brzydkie, rozsiane. W zasadzie kwalifikuje się do natychmiastowej operacji. Powiększona śledziona może być wynikiem tego że ktoś psa bił, lub innego urazu. W każdym razie musze na nią uważać zeby nie pękła..
Zabieg nie jest szczególnie inwazyjny, sunia tak samo jak człowiek bez śledziony będzie żyła szczęśliwie, pod warunkiem że zmiany na wątrobie i cysta nie okażą się złośliwe. Jeśli tak, w trakcie operacji dostaniemy telefon z zapytaniem co robić - chyba każdy rozumie co mam na myśli.
Lekarz zaproponował następujący plan oraz podał ceny orientacyjne:
1) prześwietlenie klatki piersiowej (boczne i przodem) - aby upewnić się czy płuca są czyste od jakichkolwiek zmian (od 80zł do 100zł)
2) operacja - usunięcie śledziony wraz z cystą (ok. 300zł) - przy okazji zobaczą wątrobę - nie wiadomo jakie dokładnie zmiany na niej zachodzą. Może być to wynik złego odżywiania, nowotwór albo martwica.
3) histopatologia (ok. 100zł)
To wszystko sprawia że Pixelowy brzuch jest tak nabrzmiały, przez wątrobę potrzebuje dużo płynów. Natomiast co do jedzenia, nie zauważyłam żeby w ciągu dnia miała znacząco większy apetyt. Z samego rana po nocy i wczorajszych przeżyciach poprostu musiała zabić głoda. Plamy na sierści to jakiś płyn - przypomina podobno jodynę, powinno się wykruszyć (przewrażliwiona chyba jestem)
Jeśli natomiast RTG wykaże zmiany na płucach, lekarz zasugerował aby oszczędzić jej bólu ....
I teraz coś czego ja w zasadzie ogarnąć nie mogę:
Pixel miała operacje, świadczy o tym blizna na brzuchu. Na moje pytanie, czy mogła to być sterylizacja, lekarz potwierdził że prawdopodobne. USG również to potwierdziło, ale powiedziano mi że 100% pewność będą mieli przy operacji, bo macica co prawda jest i ma się dobrze (czyt. nie posiada żadnych zmian sugerujących ropomacicze) ale mogą być usunięte jajniki.
Przepraszam Was, ale szczerze przyznam, że po wysłuchaniu pierwszej części przy której o mało spazmów nie dostałam, w tej drugiej dotyczącej sterylizacji nie pamiętam dokładnie - nie wiem jak to możliwe że nie da się tego inaczej sprawdzić jak tylko przy otwartm brzuchu - postaram się to jutro naprawić i zadzwonie do lecznicy z prośbą aby mi to jeszcze raz wytłumaczyli. Dodam tylko, że jeśli zajdzie potrzeba sterylizacji, zrobią to w trakcie operacji i koszt tego to dodatkowe 100zł
Jutro z samego rana będę się umawiać też o jaknajszybsze RTG klatki piersiowej.
Joasiu, Ciebię będę informować na bieżąco, żeby później żadna informacja nie uciekła.
Pozdrawiamy wszystkich
ja i Pixi