A mój Tusiek wręcz przeciwnie jak tylko szykuję się do wyjścia już płacze i wyje żeby go zabrać - dzsiaj po 2h na spacerze mnie uszy z zimina odpadały a psiur cały czas nurkował w śniegu i nie chiał wracać do domu. U nas -8 a on ciągle ryje w śniegu , orły na plecach robi, skacze po śnieżki i nigdy nie ma dosyć. Smaruję mu tylko poduszki maścią taką natłuszczającą :painting: