Kilka słów o historii Kostka, czyli jak zawitał w moje progi
Przygarnęłam go 3 lata temu. Po długich namowach rodziców w końcu zgodzili się oni bym na 18 urodziny wzięła psa.
Początkowo miał być to York .Długo rozmyślając na ta sprawa stwierdziłam jednak że przygarnie jakiegoś z bezdomnych psów. Przeglądając ogłoszenia w Internecie nie miałam żadnych konkretnych wymagań co do wyglądu, poza tym że miał być to mały pies nadający się do bloku.
Szukałam dość długo bo parę dni, zanim w oko wpadł mi Kostek. Mały, wygłodzony, młody kundelek który został znaleziony w Parku Morskie Oko. Do tej pory jego ogłoszenie widnieje na forum Dogomani. Co zauważyłam przeglądając ostatnio z ciekawości stare posty.
Potem było pierwsze spotkanie, po którym już wiedziałam że on musi być mój. Pies co było widać był lekko nie pewny i nie skakał do mnie z radością ale nic dziwnego w końcu mnie nie znał a ja nie wiedziałam nic o jego przeszłości. Ale w jego oczach widać było tą chęć do bliskości własnego człowieka.
Dwa tygodnie później po powrocie z wyjazdu Kostek zawitał w moim domu i dołączył do przygarniętego wcześniej kota oraz stadka gryzoni. I choć miałam obawy czy pies dogada się z kocicą to na szczęście wszystko ułożyło się po myśli. Kotka co prawda nie była zadowolona że do domu w którym przez parę lat to ona rządziła wprowadził się nowy zwierzak. Ale nie mając wyboru zaakceptowała go. Czasami zdarza się że na niego poluje albo charczy ale z pazurami nie wyskoczy w końcu jest mniejsza.