Witajcie, wraz z moją narzeczoną Kasią, zdecydowaliśmy się adoptować Bogusia. Tak jak napisała Alla, jesteśmy już po ankiecie i wizycie przedadopcyjnej, dalej czekamy na telefon od Oli lub Germaine. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem i znajdzie się wolontariusz który najlepiej w czwartek po świętach przywiezie nam, w zamian za zwrot kosztów, Bogusia z Warszawy do Białegostoku, to już za 8 dni będzie on z nami!
Historia Bogusia poruszyła nas do tego stopnia, że po prostu zadzwoniłem do Germaine z sos bokserom i z każdym kolejnym telefonem wiedzieliśmy, że żaden inny pies się nie liczy! Dom już powoli przekształcamy w wersję "Boguś friendly", miejsca na spacery już wybrane, a my po prostu nie możemy się doczekać. Woleliśmy wstrzymać się chwilę z zabraniem go z DT, bo musimy oboje wyjechać na święta i jak sadzimy nie najlepszym pomysłem jest branie psa którego ma się od paru dni do kolejnego domu gdzie 15 osób będzie chodzić w tą i z powrotem. Kończąc, chcielibyśmy podziękować Germaine i Oli (z którą co prawda nie rozmawialiśmy :)) za wszelką pomoc i cierpliwość do naszych codziennych telefonów, państwu z DT za opiekę nad Bogusiem i Alli za pomoc. Chyba powiedziałem wszystko, jak nie, to głos zabierze przyszła małżonka :) Pozdrawiamy!