Sama przeprowadzałam wizytę przedadopcyjną w Inowłodzu, u człowieka, który chciał dwie suki wyżełki z Lubelskiej Fundacji. Pokazał świetne warunki, w jakich miały mieszkać, porobiłam zdjęcia, pokazałam Fundacji. Wszyscy byli zadowoleni. Pan pojechał po pieski i do tej pory było super. Potem już niestety nie było tak kolorowo. Jedna suka znalazła się w schronisku w Opocznie, a po drugiej ślad zaginął. Pan zawiódł mnie, zawiódł fundację, a taki inteligentny, miły. Nikogo się do końca nie prześwietli niestety. Tym bardziej schronisko nie ma takiej możliwości, przypuszczam :(