Witam. Mam do Was pytanie. Od ponad pół roku w okolicy wałęsa się bury kundelek. Atakuje rowerzystów, rozszarpał kota sąsiadów, za to łatwo go przegonić, robiąc zamach ręką. Ostatnio jednak stał się strasznie uciążliwy dla mnie i mojej rodziny. Otóż koczuje przy posesji, próbując "wywawić" moje psy. Wystarczy, że ktoś nie zamknie furtki, a moje zwierzaki czmychają i wybierają się na wycieczkę z włóczęgą. Raz doszło do tego, że jeden z nich wrócił po czterech dniach, a drugi odnalazł się na sąsiedniej wsi dopiero po trzech tygodniach. Nie mogę przygarnąć tego psa, bo mam już własne i nie dałabym rady z utrzymaniem. Nie wiem, gdzie mogę zadzwonić, żeby odłowili bezdomnego. Mieszkam w małej miejscowości na pograniczu woj.mazowieckiego i świętokrzystkiego. Zdaje się, że najbliższe schronisko mieści się w Radomiu, ale u nas nikt nie wyłapuje wałęsających się psów. Z kim powinnam się skontaktować, by odłowili tego zwierzaka?