ulka33
Members-
Posts
41 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulka33
-
Droga Kaskadaffik, odnosząc się do twojego komentarza z dnia 12.10.2011 (09.07) mam tylko jedną uwagę - nie jesteś na targu, więc nie pyskuj :) Droga Basiu 1968, wśród nonsensów, które przytaczasz na rzecz niekontrolowanych wysyłek mieleckich psów do Niemiec jedno zdanie z całą pewnością zasługuje na uwagę: "kontrole na terenie Niemiec może dokonywać tylko DNH jako strona umowy". Wybacz, ale nie mogę uwierzyć, żeby to była prawda. Jeżeli Mieleckie Towarzystwo Ochrony Zwierząt rzeczywiście zgodziłoby się na taki warunek, to oznaczałoby to nie tylko bezmyślność i skrajną głupotę, ale jeszcze na dodatek głupotę karalną. Taki zapis w umowach z Niemcami stanowiłby w istocie rezygnację z jakiejkolwiek formy kontroli nad dalszymi losami setek psów, co w sposób oczywisty otwierałoby furtkę do różnych nadużyć, o których alarmowaliśmy w liście otwartym. Taki zapis świadczyłby też o kompletnym lekceważeniu i poniżeniu MTOZ przez DNH, nie wspominając już o zupełnym braku szacunku mieleckich działaczy dla samych siebie. Dlatego z jednej strony nie wierzę, że można było tak nisko upaść i przez lata narażać zwierzęta na niebezpieczeństwo, ale z drugiej strony z coraz większym niepokojem zastanawiam się dlaczego MTOZ nadal zwleka z ujawnieniem informacji w zakresie: - treści wszystkich umów i aneksów na podstawie których mieleckie schronisko wysyłało psy do Niemiec w latach 2007-2011; - dokumentacji dotyczącej poszczególnych transportów zwierząt, w tym kompletnych list psów wysyłanych do Niemiec w latach 2007-2011; - szczegółowego wykazu odnośnie imion, nazwisk i adresów osób, które zaadoptowały w Niemczech psy wywiezione z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011; - szczegółowego wykazu, obejmującego losy i adresy pobytu wszystkich psów wywiezionych z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011, które nie zostały adoptowane w Niemczech; - pełnej dokumentacji na temat stosowanych przez schronisko procedur i wyników kontroli wobec dalszych losów psów wywiezionych do Niemiec w latach 2007-2011. Brak odpowiedzi na te pytania w ustawowym terminie, a biegnie on coraz szybciej, będzie równoznaczny z wniesieniem sprawy na drogę sądową. Dlatego zamiast wypisywać bajeczki na forum poprzez panienki, które nawet nie zdają sobie sprawy ze skali swojej śmieszności, proponuję zabrać się do pracy. I to rzetelnie, bo wszystkie dokumenty i informacje zostaną sprawdzone.
-
[URL="http://www.dogomania.pl/threads/89321-Co-powinnismy-wiedzie%C4%87-wyadoptowuj%C4%85c-poza-granice-Polski%21%21%21/page86"]http://www.dogomania.pl/threads/89321-Co-powinnismy-wiedzie%C4%87-wyadoptowuj%C4%85c-poza-granice-Polski!!!/page86[/URL] Rozgoryczona Paulinchen (pod nickiem której kryje się osoba, która zapewne handlowała psami z Polski) napisała kilka postów. Jeden przetłumaczony przez wellington dotyczy kalkulacji zysku i kosztow przy sprowadzaniu psow z Polski : Paulinchen napisala : [I]Mysle ze powodem jest ze schroniska polskie oddaja psy za grosze.... Szczepienie, paszport i chip kosztuja ok. 30.-- € od psa. Plus ew. 30.--zl od psa dla schroniska - w przeliczeniu ok. 7,50 € !!! (W Niemczech w schronisku trzeba zaplacic za psa 100 - 300 €!!) "W Niemczech psy sa 'sprzedawane' na ogol za 250 € (czesto za wiecej). Przy 10 psach to juz 2.500 €[/I] [I] Z tej sumy sie odlicza tylko 300 € na wydatki dla schroniska plus koszty paliwa, powiedzmy maks. 200 €. Zostaje zysk 2000 € !! Gdyby schroniska w Polsce zadaly kilkakrotnie wyzsza oplate za psa to zagraniczne organizacje by sie trzy razy zastanawialy nad masowym zabieraniem psow ! Bo wtedy zysk bylby minimalny - a przeciez tym ludziom chodzi o zysk, nie o zwierzeta ! Z tego powodu tez glownie szczeniaki i mlode ladne psy sa zabierane, poniewaz mozna je szybko wydac i nie generuja kosztow. Stare , chore psy, ktore wymagaja leczenia, czestych wizyt u wetow nie sa zabierane poniewaz ich utrzymanie jest kosztowne ![/I] [I]:angryy: A co się dzieje z pieniedzmy uzyskanymi ze sprzedazy psow ? Ile zostaje inwestowane w schroniska ?Czy n.p. sa wydawane na remont lub budowe nowych kojcow ? Czy nowe wybiegi zostaja stworzone lub kastracje przeprowadzane ? Tylko znikoma czesc organizacji na te cele przekazuje pieniadze![/I] [I] Wiec co sie dzieje z pieniedzmi zarobionymi pod plaszczykiem "opieki nad zwierzetami" [/I] pozostawiam to bez komentarza..
-
Droga Em_ dziękuję ci za kolejne wypociny i chociaż nazwałaś je "podsumowaniem" to mam nadzieję, że nas jeszcze nie opuszczasz :) Natomiast podsumowując twój dotychczasowy "wkład" w dyskusję zastanawiam się tylko, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś nie tylko bezczelna i obłudna, ale także lotna jak furmanka :) Tak się bowiem składa, że twoje kłamstwa na temat listu otwartego (jakoby oskarżycielskiego), wniosku o udostępnienie informacji publicznej (jakoby dotyczącego torebki pewnej Niemki), podstawowych faktów (chronologii zdarzeń, zaproszenia do Mielca i wielu innych) , a nawet wypowiedzi osób z którymi w swoim mniemaniu polemizujesz (np. AgiG.), każdy może zweryfikować. Jako specjalistka od bitwy pod Grunwaldem, kradzionych krów i innych powiedzonek powinnaś chyba wiedzieć, że kłamstwo ma krótkie nogi :) Natomiast przechodząc do spraw istotnych to przypominam zarządowi Mieleckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt, że nadal czekamy na ujawnienie informacji publicznej w zakresie: [LIST] [*]treści wszystkich umów i aneksów na podstawie których mieleckie schronisko wysyłało psy do Niemiec w latach 2007-2011; [*]dokumentacji dotyczącej poszczególnych transportów zwierząt, w tym kompletnych list psów wysyłanych do Niemiec w latach 2007-2011; [*]szczegółowego wykazu odnośnie imion, nazwisk i adresów osób, które zaadoptowały w Niemczech psy wywiezione z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011; [*]szczegółowego wykazu, obejmującego losy i adresy pobytu wszystkich psów wywiezionych z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011, które nie zostały adoptowane w Niemczech; [*]pełnej dokumentacji na temat stosowanych przez schronisko procedur i wyników kontroli wobec dalszych losów psów wywiezionych do Niemiec w latach 2007-2011. [/LIST]Dalsze milczenie w tych kwestiach oznacza nie tylko drogę sądową, ale także przyznanie się do skrajnej głupoty i narażania zwierząt na niebezpieczeństwo. Na marginesie, miejscowe służby weterynaryjne nie powołują się już na fotki i e-maile, ale przyznają, że przez lata nie miały żadnej wiedzy na temat dalszych losów mieleckich psów, co trwa do dziś. I jestem przekonana, że za całkowity brak nadzoru nad przestrzeganiem przepsów ustawy o ochronie zwierząt, zostaną stosownie ukarane.
-
Droga justyno klimek i ty amikat, chciałabym serdecznie podziękować za wasze dociekliwe pytanie. Z tego co wiem, sygnatariusze listu nie byli na żadnym spotkaniu w Urzędzie Miejskim dlatego, że nikt ich na takie spotkanie nie zaprosił. Najwyraźniej strach pana prezydenta i jego towarzystwa ma wielkie oczy :) Osobiście sądzę, że janusz chodorowski jest małym zakompleksionym, człowieczkiem, który siedzi cicho jak mysz pod miotłą i naiwnie myśli, że tym razem się upiecze :) Jest to zachowanie na miarę sołtysa zapadłej wioski, a nie prezydenta dużego miasta, chociaż przypuszczam, że tak tchórzliwego sołtysa trudno byłoby znaleźć na całym podkarpaciu. chodorowski jest zakałą nie tylko Mielca, ale całego regionu i mam nadzieję, że podczas następnych wyborów zostanie odesłany na zasłużoną już od wielu lat emeryturę. Mieszkańcy Mielca wstydźcie się za tego misia :) Drugą zakałą podkarpacia jest natomiast wojewódzki lekarz weterynarii - mirosław welz, autor jakże interesującego powiedzonka - cytuję za wyborczą - "Wyłącznie służby niemieckie są właściwe do prowadzenia "kontroli poadopcyjnych" na terenie Niemiec". W ten oto sposób niejaki welz dokonał historycznego przyłączenia podkarpacia do niemiec i myśli pewnie, że mieszka w niemieckim landzie. W każdym cywilizowanym państwie zostałby wyrzucony po takiej wypowiedzi na zbity pysk w ciągu 5 minut. I mam głęboką nadzieję, że czeka go właśnie taki los :) Koleżankom z Mieleckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt radzę spojrzeć na zegarek, bo jak tak dalej pójdzie to na zadane pytania będziecie odpowiadać z ławy oskarżonych. Przypomnę więc, że od dwóch tygodni domagamy się ujawnienia: [FONT=Symbol]· [/FONT] treści wszystkich umów i aneksów na podstawie których mieleckie schronisko wysyłało psy do Niemiec w latach 2007-2011; [FONT=Symbol]· [/FONT] dokumentacji dotyczącej poszczególnych transportów zwierząt, w tym kompletnych list psów wysyłanych do Niemiec w latach 2007-2011; [FONT=Symbol]· [/FONT] szczegółowego wykazu odnośnie imion, nazwisk i adresów osób, które zaadoptowały w Niemczech psy wywiezione z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011; [FONT=Symbol]· [/FONT] szczegółowego wykazu, obejmującego losy i adresy pobytu wszystkich psów wywiezionych z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011, które nie zostały adoptowane w Niemczech; [FONT=Symbol]· [/FONT] pełnej dokumentacji na temat stosowanych przez schronisko procedur i wyników kontroli wobec dalszych losów psów wywiezionych do Niemiec w latach 2007-2011. Przyjaciółki z niemiec mogą podpowiadać, byle zgodnie z prawdą, bo wszystko sprawdzimy :) A wam drogie justyno klimek i ty amikat życzę już tylko udanej spowiedzi, bo stopień naiwnej hipokryzji, podłości, obłudy i skrajnego zakłamania, jaki reprezentujecie, nadaje się tylko do długiej i szczerej rozmowy w konfesjonale :)
-
[quote name='amikat'] Ktoś mi kiedyś napisał ze osoby stosujące zmasowany atak znaków interpunkcyjnych są niezrównoważone psychicznie - "???". sosnowieckieschronisko użyłeś chyba najwięcej znaków zapytania na tym watku w swoim wpisie powyżej. W obliczu powyższego cytatu amikat - Twojej sojuszniczki odnosnie wysyłania psów do Niemiec, nie wiem tylko, czy mam Ci pogratulować czy raczej współczuć? :lol: A tak w ogóle to czy nie przesadzacie z poziomem agresji? Cała prawda i tak wyjdzie na jaw.
-
Masz rację AgaG, szkoda czasu na użeranie się takimi osobami. Natomiast pismo od Wojewody jest budujące i dlatego w imię wyjaśnienia sprawy i współpracy polsko-niemieckiej przepraszam, jeżeli jakikolwiek dobry i poczciwy Niemiec, albo jego polski współpracownik poczuli się urażeni użytym przeze mnie zwrotem o przysłowiowej niemieckiej bezczelności :) Jednak na marginesie informacji z tygodnika KORSO, że fundacja DNH "wobec oskarżających ją internautów chce wyciągnąć konsekwencje prawne" nie mogę powstrzymać się od zadania jednego pytania. Drogie: MagCH, Ra_dunio i ty Em - jak oceniacie taką postawę polskich współpracowników DNH, którzy mogą zaglądać na ten wątek tylko po to, aby służyć pomocą DNH w wyciąganiu owych konsekwencji prawnych wobec znajomych z naszego wątku? Ponieważ przynajmniej niektóre z was są nieco rozkojarzone, proponuję odpowiedź opcjonalną: a) jest to zachowanie zasługujące na pochwałę; b) nie mam zdania na ten temat: c) jest to zachowanie podłe, którego należy się wstydzić. Z góry dziękuję za wypełnienie ankiety :)
-
Droga Em_ ubolewam nad tym, że zwroty stosowane powszechnie przynajmniej w zachodnich regionach są ci zupełnie obce. To fajnie, że zajęłaś się tą problematyką, bo o ile pamiętam jeszcze kilka dni temu byłaś specjalistką od wojny pod Grunwaldem :) Tym niemniej stosunki polsko-niemieckie są na tym wątku bez najmniejszego znaczenia i mam głęboką nadzieję, że nie uraczysz nas ich dogłębną analizą. Na zakończenie przytoczę informację z ostatniego numeru mieleckiego tygodnika KORSO: "Na zarzuty zareagowała też Fundacja, która wobec oskarżających ją internautów chce wyciągnąć konsekwencje prawne". Chodzi oczywiście o DNH i nasz wątek.
-
Droga MagCH, widzę, że nie skorzystałaś z mojej rady, więc powtórzę: Po twoich uwagach na temat ostatniego wpisu AgiG jesteś dla mnie synonimem pospolitego chamstwa na tym wątku i naprawdę nie musisz się do tego odnosić, ponieważ jest to oczywiste. Tym niemniej, dziękuję ci jeszcze raz za potwierdzenie, że mieleckie psy wysyłane do Niemiec nie są poddawane żadnym późniejszym kontrolom przez schronisko, Mieleckie Towarzystwo Ochrony Zwierząt ani Powiatowego Lekarza Weterynarii. Uważam, że jest to absolutny skandal. W tej sytuacji nie wyobrażam sobie innej decyzji Prezydenta Mielca niż zablokowanie kolejnego transportu i weryfikacji losów wszystkich, wysyłanych wcześniej psów. To bez wątpienia twój jedyny cenny wkład w tę dyskusję, ponieważ bajeczki o tym, co się dzieje twoim zdaniem w Niemczech możesz sobie opowiadać w okolicach magla :) Droga Ra_duniu, wiem, że przyjdzie ci to z trudem, ale wyobraź sobie, że to nie ja wymyślam przysłowia. Twoje wystąpienie na temat rasizmu jest bardzo fajne i jestem pewna, że podpisze się pod nim każdy przedszkolak w tym kraju, ale pomyliły ci się chyba wątki i fora. Twoje przytyki osobiste są także na poziomie starszaków i chyba nie jesteś aż tak infantylna, żeby sądzić, że będę się zniżać do odpowiedzi komuś takiemu, jak ty. Przechodząc jednak do spraw istotnych, to przypominam, że od Mieleckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt, które jest organem prowadzącym dla schroniska, oczekujemy nie bicia piany i bełkotu intelektualnego na wątku, ale bezzwłocznego udostępnienia: - treści wszystkich umów i aneksów na podstawie których mieleckie schronisko wysyłało psy do Niemiec w latach 2007-2011; - dokumentacji dotyczącej poszczególnych transportów zwierząt, w tym kompletnych list psów wysyłanych do Niemiec w latach 2007-2011; - szczegółowego wykazu odnośnie imion, nazwisk i adresów osób, które zaadoptowały w Niemczech psy wywiezione z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011; - szczegółowego wykazu, obejmującego losy i adresy pobytu wszystkich psów wywiezionych z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011, które nie zostały adoptowane w Niemczech; - pełnej dokumentacji na temat stosowanych przez schronisko procedur i wyników kontroli wobec dalszych losów psów wywiezionych do Niemiec w latach 2007-2011.
-
Droga MagCH, po przeczytaniu twoich uwag na temat wypowiedzi AgiG nie mam już żadnych wątpliwości. Powinnaś przebrać się w piżamkę, wskoczyć do łóżka i zmierzyć sobie temperaturę A jak wstaniesz, to mam nadzieję, że będziesz zbanowana, bo już dawno przekroczyłaś wszelkie granice chamstwa i przysłowiowej niemieckiej bezczelności
-
[quote name='MagCH']Lilek, Nie, nie jeździmy do Niemiec i nie sprawdzamy jeszcze raz domów. Robi to fundacja. [/QUOTE] Droga MagCH, dziekuję za to wyznanie. Do tej pory nikt z osób zamieszanych w tę sprawę tak otwarcie się do tego nie przyznał. Tym samym potwierdzasz jeszcze bardziej nasze obawy co do losów wywożonych do Niemiec psów. Dzięki twojej wypowiedzi, między bajki można włożyć wszystkie dotychczasowe zapewnienia ze strony władz schroniska, Mieleckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt, jak i Powiatowego Lekarza Weterynarii. Gratuluję :)
-
Oczywiście MagCH, twoje zapewnienia i fotki mają dużą wartość dowodową, ale są to dowody kawiarniane :) Jeżeli coś potwierdzają, to tylko fakt, że przez lata mieleckie schronisko nie przeprowadzało żadnych kontroli podopcyjnych na terenie Niemiec, co już wielokrotnie zdążyła wyznać na łamach prasy kierowniczka schroniska. Oznacza to, że w istocie nie ma żadnych wiarygodnych i sprawdzonych informacji na temat losów wywiezionych psów. Według mojej oceny jest to nie tylko zaniechanie albo bezmyślność, ale także narażanie zwierząt na niebezpieczeństwo. Inną sprawą jest całkowity brak nadzoru nad tego typu działalnością. W tej sytuacji nie dziwi fakt, że obok ogólnikowych deklaracji i zapewnień co do losów każdego psa, w dwa tygodnie po publikacji listu otwartego, kierownictwo schroniska nie podało nawet przybliżonej liczby psów, wywiezionych do Niemiec w latach 2007-2011. Najściślejsza informacja na ten temat, która padła z ust kierowniczki schroniska mówi o „kilkudziesięciu” adopcjach w Niemczech, chociaż wiadomo, że tylko w tym roku wywieziono co najmniej 53 psy, a co się dzieje z setkami pozostałych? Nie dziwią nawet sprzeczne informacje co do losów tych psów, które przewidziano do najbliższego transportu, gdy o całej sprawie było już głośno. I tak, kierowniczka schroniska zapewnia publicznie, że na wszystkie czekają już od dawna nowi właściciele, a tymczasem na niemieckich stronach internetowych znajdują się ogłoszenia tych psów jako szukających domu. W tej sytuacji pozostaje tylko pytanie - kto mija się z prawdą: władze schroniska czy niemieccy przyjaciele? Nadal bez odpowiedzi pozostają też pytania, które zostały skierowane do Mieleckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt, będącego organem prowadzącym dla mieleckiego schroniska, a dotyczące ujawniania: „- treści wszystkich umów i aneksów, na podstawie których mieleckie schronisko wysyłało psy do Niemiec w latach 2007-2011; - dokumentacji dotyczącej poszczególnych transportów zwierząt, w tym kompletnych list psów wysyłanych do Niemiec w latach 2007-2011; - szczegółowego wykazu odnośnie imion, nazwisk i adresów osób, które zaadoptowały w Niemczech psy wywiezione z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011; - szczegółowego wykazu, obejmującego losy i adresy pobytu wszystkich psów wywiezionych z mieleckiego schroniska w latach 2007-2011, które nie zostały adoptowane w Niemczech; - pełnej dokumentacji na temat stosowanych przez schronisko procedur i wyników kontroli wobec dalszych losów psów wywiezionych do Niemiec w latach 2007-2011” Na koniec MagCH, chciałabym Cię uspokoić i zapewnić, że MTOZ raczej prędzej niż później odpowie na wszystkie zadane powyżej pytania, a losy każdego psa wywiezionego do Niemiec zostaną do końca wyjaśnione.
-
Prezydentowi Mielca Januszowi Chodorowskiemu przed podjęciem decyzji w sprawie transportu psów polecam dwa cytaty: - W Niemczech za kundelka trzeba zapłacić od 220 do 280 euro, więc adopcja psa z Polski po prostu opłaca się Niemcom. Zarabiają na tym handlarze, którzy wydają zwierzęta do obojętnie jakich domów. Nie są przeprowadzane ani wizyty przed-, ani tym bardziej poadopcyjne. A skąd się tam biorą chętni na taniego psa z Polski? Najprawdopodobniej nie przeszli oni pozytywnie wizyty przedadopcyjnej, czyli jest to rynek odrzucony przez schroniska (Aniela Roehr ze Stowarzyszenia Obrońców Zwierząt "Arka", miesięcznik PIES) - Dzięki tej fundacji kilkadziesiąt psów zostało zaadoptowanych w Niemczech. Później dostaliśmy zdjęcia tych piesków z ich nowymi właścicielami, kiedyś nawet ktoś nas odwiedził (Izabela Janus, kierowniczka schroniska w Mielcu, Gazeta Wyborcza) Jak wynika z tej i innych wypowiedzi pani kierownik, ani schronisko, ani prowadzące je Mieleckie Towarzystwo Obrony Zwierząt nie przeprowadziło do tej pory żadnej kontroli poadopcyjnej na terenie Niemiec. Według mojej oceny, takiego zachowania nie można traktować tylko w kategoriach zaniechania albo zwyczajnej bezmyślności, ponieważ byłoby to zbytnią pobłażliwością.
-
Właśnie przeglądałam w internecie fotografie psów, które trafiły do tej niemieckiej fundacji z ich nowymi właścicielami. Być może to normalne, ale prawie na wszystkich do których zajrzałam, nowi właściciele reprezentowani byli przez: rękę, kolano albo buty. No przepraszam, na dwóch zdjęciach, akurat przy psie sprowadzonym z Polski, leżał na trawie facet w stroju gwiazdy disco polo i o ciemnej karnacji - na oko Turek albo Rumun. Tak nawiasem mówiąc to fajnie, że eM ujmuje się za losem psów w Rumunii. Chyba przez przypadek zapomniała też dodać, że w Ameryce biją murzynów i im także trzeba pomóc, a nie zajmować prawdą o wątku mieleckim :) Jeszcze bardziej wzruszające są jednak jej wywody na temat prawa. Myślę nawet, że autorska koncepcja dostępu do informacji publicznej wyłącznie przez osoby zaufania publicznego zasługuje co najmniej na order uśmiechu :) Tak się jednak składa, że przynajmniej na razie eM nie musi tworzyć prawa w tym zakresie, ponieważ istnieje ono od lat i gwarantuje każdemu obywatelowi dostęp do informacji publicznej. Potwierdzają to setki wyroków, które zalegają w sądach administracyjnych, chociaż rzeczywiście - nieuczciwi urzędnicy albo nawet pospolici przestępcy dość często usiłują zasłaniać się ochroną danych osobowych. Ten wątek może mieć oczywiście ciąg dalszy, ale w tym miejscu dokonam pewnego skrótu myślowego i zapytam: Czy można sobie np. wyobrazić sytuację, że dyrektor domu dziecka sprzedaje za 300 euro dzieci do Niemiec, a potem wzbrania się przed podaniem adresów ich pobytu, zasłaniając się ustawą o ochronie danych osobowych? Mam nadzieję, że jest to pytanie retoryczne, nawet dla kogoś takiego jak eM. Chociaż akurat w tym przypadku mogę się mylić :) Przechodząc jednak do spraw poważnych, to cieszę się, że autorów listu wsparła Pani Wojewoda. Teraz nie mam już żadnych wątpliwości, że wszystkie okoliczności związane z eksportem mieleckich psów do Niemiec zostaną ujawnione, nawet te o których nie pytacie w swoich pismach i cała sprawa na pewno nie zostanie zamieciona pod dywan. Pozdrawiam serdecznie .