Nie napiszę co pomyślałam, bo trzeba by wszystko wykropkować, coraz częściej stwierdzam, że im dłużej pracuję z ludźmi tym bardziej kocham zwierzęta, no cóż poniekąd rozumie własciciela, bo biznes jest biznes, ale kompletnie nie rozumię nowych lokatarów i źle widzę sąsiedzkie stosunki, ja byłabym w takiej sytuacji złośliwa do bólu, xle wychowane rokapryszone, rozpieszczone dziecko, tez może bardzo przeszkadzać, tak podpusciłam znajomych, mieli (i maja nadal) 3 psy, a obok nich wybudowali się jacyś tam ludzie i zaczęły się jazdy, że psy szczekają i dziecko się b oi i sapć nie może, do czasu aż moi znajomi zgłosili, że dzieje się chyba coś niedobrego bo dziecko ciągle płacze, oj mieli się mieli z pyszna, adzieciak faktycznie co chwila się darł, ale nie dlatego, że był źle traktowany tylko rozpuszczony do granic możliwości i dosłownie dostawał histerii na słowo nie :diabloti:ale o tym wiedziałam ja i moi znajomi :evil_lol: teraz mają święty spokój :)