Jump to content
Dogomania

Bodes

New members
  • Posts

    2
  • Joined

  • Last visited

Bodes's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. No, jestem. Po latach. Chester oczywiście jest dalej z nami. Panika nas ogarnia co będzie jak jego nie będzie. Ma już swoje lata. Najukochańsza nasza istotka jest baaardzo z nami zżyta, można powiedzieć, że rozumiemy się bez słów. Czasem mam wrażenie, że rozumie ludzki język. Takie zwroty jak: dalej nie idziemy, wracamy, idziemy się czesać (uwielbia), siadam, kładę się (to po to by zrobił miejsce), ukochaj Asię (jedyna osoba, która może z nim zrobić wszystko i nawet nie warknie), i wiele innych. Pies, który nie dotknie noskiem innego ciała, brzydzi się polizaniem (podczas obwąchiwania nosek zbliża na "żyletkę" ale bez kontaktu). Felka dalej nam bardzo pomaga. Kocha tego psiaka. Musieliśmy wyjechać na kilka dni i ONA zgodziła się wziąć go do siebie. Wiecie co???? ON leżał miedzy kotami!! Normalnie to się zachowuje jak pies. Kot to wróg. Jednak nie u Felki. Jak ona tego dokonała?? Jak to dobrze , że istnieją takie osoby jak ona. Jesteśmy jej (Felce) bardzo wdzięczni za Chestera (Bzyczka). Odezwę się jeszcze za kilka dni, poszukam zdjęć. może się wyświetlą....
  2. Witam, To ja jestem tym tajemniczym (B) , znajomym (K). Bzyczek MA dom. I teraz ma na imię Chester. Tak zadecydowały dzieci i Bzyczek raczej nie oponował. Bradzo się do nas przywiązał, jest baaaardzo grzeczny i posłuszny. Już pierwsze godziny jego pobytu w swoim nowym domu zrobiły na nas wrażenie. Ponieważ cała akcja przygarnięcia pieska odbyła się błyskawicznie, raczej nie było czasu na zorganizowanie mu legowiska z prawdziwego zdarzenia. Córki położyły 'jaśka', takiego większego, nakryły go włochatą nażutką i posadziły go na tym. "-Tu jest teraz twoje miejsce" i wiecie co? ...zaakceptował je z mety :) Chester (ex Bzyczek) najpierw został oprowadzony po całym domu, musi wiedzieć co do niego należy - w końcu tu ma mieszkać. Oczywiście - obwąchał wszystko jak należy. Tego samego wieczoru zająłem sie jego noskiem, lewą dziurką... Zwilżyłem tą stwardniałą już wydzielinę i po kawałeczku wyczyściłem. Cierpliwie znosił te zabiegi a po udrożnieniu noska tak fajnie nim ruszał, szczególnie tą lewą częścią - nareszczie mógł w pełni wchłaniać zapachy! Oczywiście, dopiero po wyleczeniu oczka nosek już się nie zapychał. Na drugi dzień, żona uszyła mu prawdziwe legowisko, chyba wiedział, że to dla niego bo cały czas pilnie obserwował postępy, uczestniczył w 'przymiarkach'. No, teraz jest pełnoprawnym domownikiem - ma swoje, stałe miejsce do leżenia i spania! Co jeszcze... teraz nie wyobrażamy sobie domu bez Chestera (Bzyczka)
×
×
  • Create New...