Dobry wieczór wszystkim,
wątek na fb założyła na moją prośbę i po podesłaniu przeze mnie treści, kobietka. Ja jeszcze wówczas nie byłam zbyt obeznana z fb. . Miał charakter czysto informacyjny. Powstał po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu sprawy z weterynarzem. Celem powstania wątku, było nagłośnienie sprawy po to, by Tuptuś miał jak największe szanse na znalezienie domu. Z p. Stefanem G. uzgodniliśmy, że w momencie, kiedy pojawi się osoba zdecydowana na adopcję, dowiem się o tym i wówczas ktoś, np. z jakieś fundacji pro-zwierzęcej, działającej w pobliżu miejsca zamieszkania potencjalnego adoptującego sprawdzi dom tej osoby, lub sprawa po prostu zostanie fundacji przekazana (a może jeszcze inne rozwiązanie byśmy znaleźli w celu kontrolowania adopcji).
Odpowiedź dot. miejsca pobytu Tuptusia dostałam od oficer prasowej:
"W odpowiedzi na Pani prośbę, informuję, iż Tuptuś w chwili obecnej przebywa w schronisku GUT-Farmer w Obornikach Śląskich, ul. Marii Skłodowskiej 30. Z posiadanych przez nas informacji wynika, że jego stan jest stabilny i ma zapewnioną opiekę weterynaryjną ww ośrodku. Ewentualnie proszę się skontaktować z ww placówką, pod numer tel. 71-310-64-46. Przesyłam Pozdrowienia. Oficer prasowy asp. Daria Solińska."
Wbrew temu, co ktoś napisał, wątpię, by oficer prasowy kłamał.
Zdjęcie Tuptusia mam tylko takie, jakie już zostało zamieszczone. Można je znaleźć również na stronie lecznicy w obornikach w dziale adopcje. Jak widać po stronie, Tuptuś cały czas czeka na dom.
Sprawę zgłosiłam policji i TOZ - jak na razie brak odpowiedzi. Jeśli dostanę odp. dam znać.
Na wszelkie pytania odpowiedzi udzieliła już kobietka (nie mam nic do dodania) - i wielkie dzięki jej za to. Stając w jej obronie: każdy ma prawo wątpić, ale obrażanie to dopiero jest dziecinne zachowanie. Wybacz kobietko, że na Ciebie to spadło.
Tel. do weterynarza znacie, wiecie gdzie znajduje się lecznica - ja tam nie pojadę, bo najzwyczajniej w świecie nie mam takiej możliwości. W związku z przeprowadzoną interwencją w gestii Policji i TOZ-u pozostaje wyjaśnienie sprawy Tuptusia. Ja ze swojej strony zrobiłam co mogłam i piszcie co chcecie ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Uchybień można dopatrywać się w działaniach Policji dlatego, że przekazała psa do nielegalnie działającego schroniska - a jednocześnie mimo wszystko należą im się wyrazy uznania, że zareagowali widząc przy budzie psa w tak okropnym stanie.
Rozmawiałam z TOZ, odesłali mnie do Help Animals (to oni prowadzą sprawę) - wysłałam im maile i czekam na odpowiedź.
Z wiarygodnych źródeł wiemy, że Tuptuś znajduje się dalej w lecznicy, ma się dobrze i cały czas czeka na dom.