Jump to content
Dogomania

graszkao

Members
  • Posts

    8
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by graszkao

  1. Dziwna kobieta i historia z elementami thrilleru ! Uważajcie żeby pies nie trafił w niepowołane ręce.Na facebooku jest sprawa owczarka właśnie..adoptowanego na fałszywe papiery-adres,nazwisko,telefon ...nic nie istnieje a pies przepadł i nie wiadomo co go spotkało.Trzeba pamiętać o tym że psy różnym celom służą,zwierzęta w ogóle.Polska nie jest w tym odosobniona..niestety.Pozdrawiam wszystkich prawdziwych przyjaciół czworonogów.
  2. [quote name='izact']Moją pomoc dla Barego mogę pokazać fakty - transport Barego ze Słubic do ZG (weterynarz) i z powrotem do Słubic - 360km (środa) - transport Barego w dniu jutrzejszym do weterynarza - 360km - zakup specjalnej karmy. To jest już ostatni mój post w tej sprawie. Zamiast pisać wolę po prostu działać. Pozdrawiam wszystkich którym nie obcy jest los tego psiaka.[/QUOTE] po co jazda taki kawał a na dodatek tam i z powrotem z dnia na dzień ????? Kim Pani jest dla psa,dla Toz ,dla weterynarzy w ZG,kim Pani jest w ogóle ? Obserwuje ten wątek i Pani wypowiedzi tu i ówdzie i jestem bardzo zaniepokojona! Mam wrażenie że Pani intencje wobec psa są mało klarowne,bo prowadzi Pani dziwne gierki.
  3. [quote name='izact']Moją pomoc dla Barego mogę pokazać fakty - transport Barego ze Słubic do ZG (weterynarz) i z powrotem do Słubic - 360km (środa) - transport Barego w dniu jutrzejszym do weterynarza - 360km - zakup specjalnej karmy. To jest już ostatni mój post w tej sprawie. Zamiast pisać wolę po prostu działać. Pozdrawiam wszystkich którym nie obcy jest los tego psiaka.[/QUOTE] ale ja nie rozumiem..po co wozić,męczyć psa tam i z powrotem ??? Nie może Go Pani przenocować ???
  4. ale dziewczyny działacie..i chłopaki:) Jakie tempo w działaniu i determinacja ! No Wielcy jesteście i psiak wygrał los że spotkał takich ludzi.Kibicuje Kiniowi oczywiście i jego opiekunom żeby sił starczyło...i fajnie że jutro filmik oglądam:)
  5. Nie brzmi prosto :) ale dzięki bardzo.Jak się pojawi pomarszczona facjata mojej śpiącej lady to znaczy że wyszlo.
  6. Witam ! Wrzuciłam swój grosik na konto sos ..więc tu już nie da rady bo bida i posucha:) ale mam takie małe obrazeczki w ramkach - widoczki nowe folia,bo trochę handluje.Żadne tam cudo-takie landszaftciki swojskie, ale może za parę złociszy...zawsze coś.Przeznaczę jeżeli zainteresowanie by było i ktoś by chciał to wystawić bo ja nie kumam tu tych bazarków ..nowa jestem.Fotki przesłać komuś mogę ,niech zadecyduje. Nie umiem fotki w profil wrzucić..może Ktoś pomoże :)
  7. Witam ! Nowa tu jestem,ale śledzę wątki bo bokserolubna :) od lat.Przypadek boksia bez czucia w łapkach przywołał mi historię mojej suni,której już nie ma ale żyła dobre 11 lat a mogliśmy jej skrócić życie o połowę gdybyśmy zaufali szybkim diagnozom i opiniom ...no w zasadzie fachowców.Sunia była bardzo żywotna,skoczna i żywiołowa i zdarzyło jej się w pełnym galopie :) żle wymierzyć odległości między drzewami.Walnęła wygiętym zadem ..przeszła kawałek i siadła.Tak siedziała miesiąc bez czucia,bez chęci do życia,siusiu kupka pod siebie.Miska do niej musiała podejść ,woda ...wszystko,"spacery" na rękach.Była klinika,prześwietlenia i diagnoza ...że po co mamy się męczyć i łudzić.Niby rdzeń nie przerwany ..ale i tak beznadzieja i marne szanse.Ja dzisiaj dokładnie nie pamiętam opisu,diagnozy.Pamiętam natomiast to co utkwiło mocno ...to że jeżeli po dwóch tygodniach jakiś tam zastrzyków pies nie drgnie to koniec.Nie drgnął ,wręcz osowiała jeszcze bardziej.Byliśmy jak na krawędzi,płakaliśmy nad nią,na rękach nosili...i przeciągali decyzję.Nie wiem dzisiaj dlaczego tak jakoś czuliśmy że jest nadzieja,skoro niby jej nie było.Były jeszcze różne inne wizyty..i zaprzyjażniony domowy weterynarz,który nie miał lecznicy wtedy tylko z wizytami jeżdził.Pooglądal dokumentacje,zdjęcia i powiedział że sprawa nie jest jednoznaczna,jest uraz ,jakiś ucisk...i jeżeli chcemy jeszcze poczekać to zrobi nam maść i trzeba będzie wcierać ją w okolice urazu.Wygoliliśmy biedaczce kawał grzbietu i wcierali parę razy dziennie plus lekki zalecony masaż.Nie będę się już wiele rozpisywać ale jeżeli ktoś widzi tak jak ja to wie co czułam,co czuliśmy jak pewnego poranka sunia ślizgiem pijanej foczki zmierzała w kierunku miski.To był dzień na miarę szóstki w totku.Przez kolejne dni toczyła,zataczała,powłóczyła ...a po dwóch tygodniach stanęła pewnie.Powróciła jej chęć walki,oczy znowu błyszczały.A jak pierwszy świadomy sik zrobiła na dworze...to było święto.Ludzie przyjażni psiarze nam tu "kibicowali" ..mówili że będzie dobrze i było! Przytaczam tą historię,bo wierzę mocno że boksio stanie również na własne cztery łapy.Moja Bora żyła jeszcze 6 lat po tamtym zdarzeniu.Cieszyła się świetną kondycją.Zmarła w wyniku silnego ataku padaczki ..która ją dopadła w ostatnim roku życia.Teraz też mam dziewczynkę ale blondynkę :) z fundacji sos i chciałam wrzucić fotkę ale mi nie wyszło bo za duża:)Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...