Z mężem prowadzimy firmę i mieszkamy na zapleczu. W sumie to 72 metry kwadratowe. Pomieszczenia są połączone. Ja 3 razy w tygodniu jeżdżę na 6 godzin do innej firmy fakturować. Mąż w trakcie dnia jeździ do klientów i czasem go nie ma kilka godzin. No i często jeździmy też razem. Do tego znajomi nas odwiedzają z innymi zwierzakami a osiedle jest pełne innych piesków. To tak ogólnie nasza sytuacja zawodowo-mieszkaniowa.
Teraz zachowanie Brutusa:
- znaczy teren w mieszkaniu, nie siusia tak całkiem do końca tylko obsikuje
- im bardziej się przyzwyczaja do nowej sytuacji, tym bardziej jest agresywny w stosunku do innych psów
- absolutnie nie chce zostać sam nawet na 5 minut, wyje strasznie i boję się reakcji sąsiadów
- na razie tylko raz ale warknął też na klientkę, ogólnie innych ludzi raczej olewa, czasem się przywita i da pogłaskać
- no i w aucie piszczy bardzo a będzie musiał się przyzwyczaić do jazdy samochodem
Połowa tych rzeczy to pewnie reakcja stresowa. Jednak musimy działać od samego początku bo nie damy rady przestawić swojego życia. I tak mamy bardzo trudną sytuację finansową i niestety nie możemy pozwolić sobie na stratę klientów czy zleceń. Brutusik jeśli miałby być z nami na zawsze musiałby się dostosować.
Zdaję sobie sprawę, że część problemów to reakcja na stres i że znam go tylko dobę. Jednak musimy działać szybko żeby się nie przyzwyczaił do złych nawyków. Ogólnie piesek jest pojętny. Ktoś go nauczył już kilku komend. Na "zostań" staje jak wryty. Wie, że podniesiona ręka to "siad". Komendy dam radę wpoić mu sama. Gorzej z nauczeniem zachowywania się, z nauką tolerancji na inne psy.Potrzebuję rady bo użalanie się nad nim i pozwolenie by wszedł nam na głowy bo jest pokrzywdzony nie zdziała nic dobrego. Jest mądry i miły a kolejna zmiana miejsca nie wpłynie na niego dobrze. Chcemy go na stałe ale musimy go "dostosować" aby to było możliwe.