Dziewczyny,jakie złe wieści.Mimulka(u nas Tycia,Tycinka,Tyciulek,Tyciaczek-mogłabym tak w nieskończoność),jest zdrowiutka i szczęśliwa,chociaż zastanawiam się jakie ona miała przedtem życie.Napewno miała dzieci,chyba była bita i nie wiem jak mieszkała bo nie umiała wcale zachować czystości w domu-ale z tym już pomalutku i cierpliwie sobie poradziłyśmy.Jest największym słodziakiem jakiego w życiu spotkałam,normalnie beza z lukrem,nic tylko łyżkami jeść,kochamy się jak wariaty.Tyciak w pełni uświadomiła mi pojęcie psa nakolankowego-najchętniej mieszkałaby u mnie na owych kolanach,teraz też ze mną pisze,zmęczona po długim spacerze,dziś obudził się w niej pies myśliwski i pogoniła stado saren.
Postaram się wrzucić niedługo parę zdjęć,ale muszę poczekać na dziecko,bo sama nie umiem-ciemna jestem.
Przesyłamy wszystkim cioteczkom najlepsze życzenia w Nowym Roku,a Waszym podopiecznym zyczymy najcudowniejszych domkow.