Jump to content
Dogomania

AnnaL

Members
  • Content Count

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AnnaL

  1. Nie, pies nie jest psem do polowań. Poradzono mi żeby pójść z nim na szkolenie tropowe żeby się zajął pracą. Byłam i to jego jedyny związek z polowaniem. Byłam na kursach pt, konsultowałam z behawiorystami, trenerami od dogoterapii, klikierowcami. Pies nie jest psem kanapowym ma ruch. Nikt nie znalazł motywatora dla niej. Jedzenie nie działa,zabawki tropienie, udawana pogoń za czymś innym. Próbowano ustawić ją na lekach. Też nic.
  2. Witam, pilnie potrzebuję pomocy specjalisty od psów myśliwskich konkretnie wyżłów. Pies poluje na koty. Błagam polećcie mi szkoleniowca który podejmie się pracy z nami. Przypadek beznadziejny. Trenerzy rozkładają ręce. Próbowaliśmy wszystkiego. Została tylko OE ale sama jej nie użyję nie wiem jak żeby nie zaszkodzić. Sytuacja bardzo pilna!Pomóżcie proszę
  3. ZNALEZIONO KUDŁATĄ BISZKOPTOWĄ SUCZKĘ Dnia 12.11.2011 w Warszawie w okolicach pl. Wilsona znaleziono niedużą , biszkoptową, długowłosą, kudłatą suczkę. Znak szczególny- czarne włosy na końcówkach uszu. Miała na sobie kolczatkę i brązową obrożę przeciwpchelną. Suczka mogła mieszkać daleko od miejsca znalezienia gdyż sama wsiadała i wysiadała z autobusu. Wcześniej jechała conajmniej 3 innymi liniami. Suczka jest młoda i zadbana. Weterynacz ocenił ze ma napewno mniej niż 2 lata. Zna komendy i jest bardzo posłuszna. Nie ma czipa. Strasznie tęskni za swoim właścicielem. Wstawiam link do wydarzenia bo nie umiem wklejać zdjęć [URL]http://www.facebook.com/event.php?eid=298090796875429[/URL] Prośba do wszystkich o pomoc w rozwieszaniu ogłoszeń w całej Warszawie. Na pewno ktoś jej szuka ale mogła zajechać autobusem za daleko. Kontakt: 601-788-158
  4. Dnia 12.11.2011 w Warszawie w okolicach pl. Wilsona znaleziono niedużą , biszkoptową, długowłosą, kudłatą suczkę. Znak szczególny- czarne włosy na końcówkach uszu. Miała na sobie kolczatkę i brązową obrożę przeciwpchelną. Suczka mogła mieszkać daleko od miejsca znalezienia gdyż sama wsiadała i wysiadała z autobusu. Wcześniej jechała conajmniej 3 innymi liniami. Jutro wstawię zdjęcia suni Kontakt: 601-788-158
  5. [quote name='Ziggy Mars']Witam! Wczoraj wróciłam z wakacji w górach stołowych z niezwyczajną "pamiatką" - ok. [B]3letnim pieskiem[/B], mieszańcem shihtzu i teriera. Przybłąkał się do nas i nie mogliśmy zostawić go tam na pastwę losu. Pies jest wyjątkowo spokojny, nie szczeknął ani razu, nie unosi się nie szaleje. Poprostu anioł... Problem polega na tym ,że mamy [B]13letnią kotkę [/B]również przybłędę. Mój chłopak przygarnął ją gdy była jeszcze kociakiem. Zuźka boi się dzieci- jeży się i syczy ale nie atakuje, to wiemy na pewno. co do psów nie mamy porównania, jest raczej zdystansowana. Sąsiad ma wyżła i kiedy Zuzia widzi go na balkonie to zamiera w bezruchu i tylko obserwuje. Mieszkamy w dwóch pokojach w mieszkaniu z 30 metrowym tarasem. Teraz kotka jest u rodziców mojego chlopaka, podrzucamy ją tam gdy wyjeżdżamy. Psa wzięliśmy tylko dlatego że zamierzaliśmy oddać go koleżance której york zaginął kilka dni temu. jednak okazał się tak cudowny że nie potrafimy go oddać tymbardziej że on wybrał właśnie nas i nie spuszcza nas nawet na chwile z oczu... Pytanie - [B]czy można pogodzić kotkę w podeszłym wieku z psiakiem?[/B] Jakie macie doświadczenia? Czytalam już o integracji szczeniaka z kilku letnim kotem. Tu sytuacja jest inna [B]oboje mają już swoje latka[/B] :) Czekam na odpowiedzi :) Pozdrawiam![/QUOTE] [FONT=Tahoma]Witam, podobny problem miałam rok temu kiedy brałam ze schronu dorosłą sukę wyżła.[/FONT] [FONT=Tahoma]2 dorosłe koty w domu a wyżeł pies polujący więc strach był. Zwłaszcza że nie można go było w schronie sprawdzić na koty. Więc powstał problem jak pogodzić towarzystwo bez uszczerbku dla zdrowia kotów (zwłaszcza że jedna z kotek to już mocno dojrzała pani nie tolerująca nowych domowników- zaakceptowała 5letnią kotkę dopiero po pół roku a psów bała się panicznie). [/FONT] [FONT=Tahoma]Najpierw zawiozłam sukę do mamy na działkę, żeby sprawdzić reakcje na sierściuchy na kotach które potrafią poradzić sobie z psem i w razie co uciekną na dach. No i oczywiście okazało się że suka goni koty. Tak więc behawiorystę umówiłam bo ja oczywiście nie miałam pojęcia czy ona te koty goni aby gonić czy aby zjeść Behawiorysta przybył do mnie do domu popatrzył i po godzinie spuścił psa ze smyczy i o mało nie skończyło się nieszczęściem po czym stwierdził że jednak jeszcze trzeba poczekać. Pies jednak zjadał koty.[/FONT] [FONT=Tahoma]Tak więc radziłam sobie dalej sama. Pytałam i konsultowałam z różnymi osobami.[/FONT] [FONT=Tahoma]Umieściłam psa w pokoju gdzie ja i koty spędzaliśmy najwięcej czasu i uwiązałam do kaloryfera na dłuższej smyczy codziennie wydłużałam trochę linkę. Kotom zakupiłam Feliwaya żeby stres zwłaszcza starszej kotki jakoś złagodzić. Starałam się żeby koty nie czuły się zniedbane i bardzo pilnowałam żeby nie głaskać ich rzadziej niz to było przed pojawieniem się psa. Psu od początku nie pozwalałam na wchodzenie nigdzie powyżej podłogi to był teren kotów. No i oczywiście z psem na szkolenie. Ktoś podpowiedział żeby koty karmić zanim nakarmię psa więc karmiłam. Po kilku dniach koty podchodziły na odległość linki ale pies nadal chciał je zjeść. Aż do czasu kiedy młodsza kotka z zapędami samobójczymi postanowiła bezczelnie podejść do psa i napić się z jego miski po czym wlazła do niego na posłanie bo tam było największe słońce i uwaliła się do opalania(dodam tylko że była to kotka najniżej ustawiona w hierarchii którą wiecznie druga pędziła). Pies był w takim szoku że nie wiedział co ma zrobić. Przez 40 minut suka stała w stójce a ja bałam się ruszyć żeby nie sprowokować ataku na kota. Potem zaczęła warczeć więc byłam już gotowa do skoku na ratunek a kotka zaczęła się łasić do suki po czym włożyła jej głowę do pyska Pies w szoku wypluł sierść wyszedł z posłania wrócił i zaczął przestępować z nogi na nogę i dopiero wtedy kot postanowił sobie pójść a pies oczywiście w pościg (na szczęście była linka)[/FONT] [FONT=Tahoma]Jeśli chodzi spacery to pies spędzał większość czasu na dworze razem ze mną ale miałam wrażenie że im dłużej była poza domem tym żywiej reagowała na moje koty. Aż pewnego dnia dopadła mnie grypa i cały dzień spędziłam w łóżku a z psem wyszłam tylko 3razy tylko na siku i koopa całkiem przypadkiem zauważyłam że pies wieczorem się znużył ciągłym rzucaniem do kotów i mniej żywo reagował. Więc postanowiłam że spróbuje go spuścić(na lince siedział już przecież ponad tydzień). Naszykowałam kryjówki dla kotów uchyliłam szafę i odsunęłam łóżko od ściany żeby koty mogły się schować w razie ataku. Ku mojemu zdziwieniu nie rzucił się na kota. Pilnował go tylko siedząc przy łóżku. Na łóżko przecież nie wolno. Pościg zaczynał się dopiero na podłodze. Zauważyłam że moje reprymendy tylko zaostrzają sytuację więc pozwoliłam im samym się dogadać wkraczając tylko wtedy gdy pies łamał zasadę powyżej podłogi nie wchodzimy. Jeżeli któreś ze zwierzaków przesadzało rozpędzałam towarzystwo nie rozróżniając kto zawinił. Gonitwy nie ustały od razu ale koty poczuły się bezpiecznie na wyższych piętrach i w razie kiedy sprawy przybierały zły obrót wskakiwały na łóżko albo szafkę. Teraz gdy pies zna już komendy jest łatwiej ale pierwsze tygodnie końmi nie można go było od kota odciągnąć.[/FONT] [FONT=Tahoma] Kot samobójca szybko zaprzyjaźnił się z psem i razem się bawią i śpią ale to żaden przykład bo on akurat trochę dziwny jest nie przeszkadza mu nawet jeśli pies go podgryza czy warczy znalazł sposób- łasi się i wkłada psu głowę do pyska a pies zdegustowany odchodzi. Druga starsza kotka gorzej się dogaduje z psem. Nie lubi jak pies nie zachowuje dystansu i wtedy uderza pazurami na co mój pies się wścieka ale zachowuje stosowną odległość.[/FONT] [FONT=Tahoma]Teraz minął już prawie rok ale przepychanki ze starszą kotką nadal trwają ale nie są one niebezpieczne. Zwierzaki nauczyły się mijać w odległości 10cm. Bliżej siebie podchodzą tylko wtedy gdy oglądamy razem telewizje siedząc na łóżku i pies zostanie na nie zaproszony wtedy starszy kot może leżeć nawet na psie. Gdy tylko zejdę z łóżka pies wędruje do siebie a kot do siebie. [/FONT] [FONT=Tahoma]Tak więc nie należy się poddawać bo nawet najbardziej zaciekłego psa da się przyzwyczaić do kotów domowych. Mój zaakceptował moje 2 sierściuchy i stały się częścią stada. Obce koty natomiast goni ale nad tym też pracujemy i już ich nie rusza dopóki one się nie rzucą na niego lub nie zaczną uciekać. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ps. Pozdrawiam „miłą Panią”( wiem że czyta Dogo i mam nadzieje że to przeczyta) która stwierdziła że „wyżeł do kotów się w żadnym wypadku nie nadaje i na pewno zagryzie koty ze względu na instynkt łowcy.” Nie taki wyżeł straszny jak go malują.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT]
  6. [quote name='Polyanna']Pocieszające są Wasze historie i bardzo budujące. Ja zamierzam w ciągu najbliższcyh trzech tygodni wziąć ze schroniska na warszawskim Paluchu suczkę-Pradę, która spędziła tam ponad rok, bo wcześniej warunki nie pozwalały mi na zabranie jej do siebie (wynajmowana kawalerka, a w niej 4 koty). Teraz to się zmieni, ale jestem pełna obaw jak to rozegrać. Sunia jest mixem teriera i jakiejś jeszcze rasy, ma potężną klatę i widać, że nie należy do słabeuszy. Jest przecudowna i już nie mogę się doczekać jej w domu, ale boję się jak diabli jej temperamentu i tego, że pomorduje moje ukochane sierściuchy. Czy jest jakaś metoda na to by w schronisku sprawdzić, jak ona reaguje na koty? Chcę oszczędzić sobie i jej ewentualnego oddania ze względu na agresję do kotów... Czy szkolenie może cos pomóc w razie gdyby przejawiała chęć mordu wszystkiego, co się rusza i miauczy?[/QUOTE] [FONT=Tahoma]Witam, pewnie temat już nieaktualny ale może się jeszcze komuś przyda. U mnie się sprawdziło a podobny problem miałam rok temu kiedy brałam ze schronu dorosłą sukę wyżła.[/FONT] [FONT=Tahoma]2 dorosłe koty w domu a wyżeł pies polujący więc strach był. Zwłaszcza że nie można go było w schronie sprawdzić na koty. Więc powstał problem jak pogodzić towarzystwo bez uszczerbku dla zdrowia kotów (zwłaszcza że jedna z kotek to już mocno dojrzała pani nie tolerująca nowych domowników- zaakceptowała 5letnią kotkę dopiero po pół roku a psów bała się panicznie). [/FONT] [FONT=Tahoma]Najpierw zawiozłam sukę do mamy na działkę, żeby sprawdzić reakcje na sierściuchy na kotach które potrafią poradzić sobie z psem i w razie co uciekną na dach. No i oczywiście okazało się że suka goni koty. Tak więc behawiorystę umówiłam bo ja oczywiście nie miałam pojęcia czy ona te koty goni aby gonić czy aby zjeść :oops: Behawiorysta przybył do mnie do domu popatrzył i po godzinie spuścił psa ze smyczy i o mało nie skończyło się nieszczęściem:shake: po czym stwierdził że jednak jeszcze trzeba poczekać. Pies jednak zjadał koty.:mad:[/FONT] [FONT=Tahoma]Tak więc radziłam sobie dalej sama. Pytałam i konsultowałam z różnymi osobami.[/FONT] [FONT=Tahoma]Umieściłam psa w pokoju gdzie ja i koty spędzaliśmy najwięcej czasu i uwiązałam do kaloryfera na dłuższej smyczy i codziennie wydłużałam trochę linkę. Kotom zakupiłam Feliwaya żeby stres zwłaszcza starszej kotki jakoś złagodzić. Psu od początku nie pozwalałam na wchodzenie nigdzie powyżej podłogi to był teren kotów. No i oczywiście z psem na szkolenie. Ktoś podpowiedział żeby koty karmić zanim nakarmię psa więc karmiłam. Po kilku dniach koty podchodziły na odległość linki ale pies nadal chciał je zjeść. Aż do czasu kiedy młodsza kotka z zapędami samobójczymi postanowiła bezczelnie podejść do psa i napić się z jego miski po czym wlazła do niego na posłanie bo tam było największe słońce i uwaliła się do opalania(dodam tylko że była to kotka najniżej ustawiona w hierarchii którą wiecznie druga pędziła). Pies był w takim szoku że nie wiedział co ma zrobić. Przez 40 minut suka stała w stójce a ja bałam się ruszyć żeby nie sprowokować ataku na kota. Potem zaczęła warczeć więc byłam już gotowa do skoku na ratunek a kotka zaczęła się łasić do suki po czym włożyła jej głowę do pyska:crazyeye: Pies w szoku wypluł sierść wyszedł z posłania wrócił i zaczął przestępować z nogi na nogę i dopiero wtedy kot postanowił sobie pójść a pies oczywiście w pościg (na szczęście była linka)[/FONT] [FONT=Tahoma]Jeśli chodzi spacery to pies spędzał większość czasu na dworze razem ze mną żeby się wyganiał ale miałam wrażenie że im dłużej była poza domem tym żywiej reagowała na moje koty. Aż pewnego dnia dopadła mnie grypa i cały dzień spędziłam w łóżku a z psem wyszłam tylko 3razy tylko na siku i koopa całkiem przypadkiem zauważyłam że pies wieczorem się znużył ciągłym rzucaniem do kotów i mniej żywo reagował. Więc postanowiłam że spróbuje go spuścić(na lince siedział już przecież ponad tydzień). Naszykowałam kryjówki dla kotów uchyliłam szafę i odsunęłam łóżko od ściany żeby koty mogły się schować w razie ataku. Ku mojemu zdziwieniu nie rzucił się na kota. Pilnował go tylko siedząc przy łóżku. Na łóżko przecież nie wolno. Pościg zaczynał się dopiero na podłodze. Zauważyłam że moje reprymendy tylko zaostrzają sytuację więc pozwoliłam im samym się dogadać wkraczając tylko wtedy gdy pies łamał zasadę powyżej podłogi nie wchodzimy. Jeżeli któreś ze zwierzaków przesadzało rozpędzałam towarzystwo nie rozróżniając kto zawinił.:mad: Gonitwy nie ustały od razu ale koty poczuły się bezpiecznie na wyższych piętrach i w razie kiedy sprawy przybierały zły obrót wskakiwały na łóżko albo szafkę. Teraz gdy pies zna już komendy jest łatwiej ale pierwsze tygodnie końmi nie można go było od kota odciągnąć.[/FONT] [FONT=Tahoma] Kot samobójca szybko zaprzyjaźnił się z psem i razem się bawią i śpią ale to żaden przykład bo on akurat trochę dziwny jest nie przeszkadza mu nawet jeśli pies go podgryza czy warczy znalazł sposób- łasi się i wkłada psu głowę do pyska a pies zdegustowany odchodzi. Druga starsza kotka gorzej się dogaduje z psem. Nie lubi jak pies nie zachowuje dystansu i wtedy uderza pazurami na co mój pies się wścieka ale zachowuje stosowną odległość.[/FONT] [FONT=Tahoma]Teraz minął już prawie rok ale przepychanki ze starszą kotką nadal trwają ale nie są one niebezpieczne. Zwierzaki nauczyły się mijać w odległości 10cm. Bliżej siebie podchodzą tylko wtedy gdy oglądamy razem telewizje siedząc na łóżku i pies zostanie na nie zaproszony wtedy starszy kot może leżeć nawet na psie. Gdy tylko zejdę z łóżka pies wędruje do siebie a kot do siebie. [/FONT] [FONT=Tahoma]Tak więc nie należy się poddawać bo nawet najbardziej zaciekłego psa da się przyzwyczaić do kotów domowych. Mój zaakceptował moje 2 sierściuchy i stały się częścią stada.:multi: Obce koty natomiast goni ale nad tym też pracujemy i już ich nie rusza dopóki one się nie rzucą na niego lub nie zaczną uciekać. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ps. Pozdrawiam „miłą Panią”( wiem że czyta Dogo i mam nadzieje że to przeczyta) która stwierdziła że „wyżeł do kotów się w żadnym wypadku nie nadaje i na pewno zagryzie koty ze względu na instynkt łowcy.” Nie taki wyżeł straszny jak go malują.[/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT]
  7. [IMG]http://http://www.facebook.com/photo.php?fbid=187142347991958&set=a.187142311325295.39824.100000885818305[/IMG]Witam cioteczki, zdjęcia są tylko Pańcia ani jej córeczka wstawić nie potrafią.:oops: Może tak się uda. [URL]http://www.facebook.com/photo.php?fbid=187142347991958&set=a.187142311325295.39824.100000885818305[/URL] Obejrzyjcie cały album. Jaki jestem piękny.;) Nowa koleżanka... Trochę smarkata, no i lata jak opętana. Zanim się obejrzę to jej już nie ma.:crazyeye: Ale ja mądrzejszy jestem zamiast się za nią uganiać to ja do jej pańci a właściwie do jej torebki z rybkami...:cool3: siad... łapka...do mnie... i prawie wszystkie rybki moje.:evil_lol: Buziaki dla wszystkich cioteczek na walentynki Gaspar
×
×
  • Create New...