Witam serdecznie:) jestem jedna z trzech Pan ktore dzisiaj zabraly do domu Bezika, i mała poprawka bedzie mieszkal z dwoma Paniami a trzecia dochodzaca to moja bratowa:) Troche musze opowiedziec jak psiaczek zareagowal po tych kilku godzinach na wielkie zmiany. Podroz okolo godzinna minela troche stresowo, wiercil sie to siadal, to sie kładł, to znow siadal nie wiedzial co sie dzieje i gdzie go zabieraja. Ale caly czas byl głaskany zeby pokazac mu ze nic zlego mu nie grozi i dac mu poczucie pewnego rodzaju spokoju. Na miejscu juz poszlismy na maly spacerek a potem szybko wedrowal za bratowa do mieszkania, rozgladal sie gdzie jest i kazdy kat wywachal:) pozniej dostal jedzonko, wode i poslanie w przedpokoju ktore po czasie przypadlo mu do gustu ale i tak siedzi w kuchni gdzie wszyscy ludzie-jest towarzyski mimo wszystko:) potem wyszlysmy do sklepu to mama mowila ze piszczal za nami :( ale jak wrocilysmy to od razu skakakl i sie cieszyl az mnie to zdziwilo bo Panie ze schroniska mowily i same widzialysmy jego podejscie do obcych. Teraz juz troszk jakby sie oswoil i mam nadzieje ze poczuje sie jak u siebie w domu w ktorym jest:) postaramy sie ze wszystkich sil aby tak bylo:) Jeszcze raz serdecznie dziekujemy za Bezika i goraco pozdrawiamy:)