Jump to content
Dogomania

Joannath

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Joannath

  1. [quote name='aganela']zrób ogłoszenia w internecie(m.in.na stronie rzeszowskiego rsoz [URL]http://www.rsoz.org/[/URL]poproś niech ogłoszą ją na głównej) gazetach i na miejscu o znalezieniu psa..Gdzie suka została znaleziona dokładnie?Zadzwońcie do urzędu gminy/miasta- co robią z bezdomnymi zwierzakami, do jakiego schroniska są przewożone. W schronisku standardowy czas czekania na właściciela to 14 dni,potem pieski są przygotowywane do adopcji. A może ktoś z fundacji pomagającej labradorom da jej dt?[/QUOTE] Niestety,nikt się nie zgłasza po pieska, a zrobiłam wszystko co mogłam. Ogłosiłam w internecie na stronie schroniska, wywiesiłam ogłoszenia w kilku okolicznych wsiach, byłam u pobliskiego weta i w schronisku w Rzeszowie zgłosić, obdzwonilam wszsytkich znajomków. NIestety nic, niedługo będzie musiała trafić do schroniska. A szkoda bo jest super ułożona jak na labka, chodzi łądnie na smyczy , zna podstawowe komendy, załatwia się na podwórku, jest posłuszna i sympatyczna,nie gania za zwierzętami, ani rowerami ani za niczym co się rusza, nawet kot jakoś nie bardzo. NIe boi się burzy, ogólnie pies do wzięcia. Szukajcie jak najszybciej domku proszę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  2. A apropos haltera, to jak mam ją uczyć aby nie ciągnęła, i aby ona mi nie wyrywała ręki, albo sama sobie nie uszkodziła czegoś:)
  3. NO zgadzam się w zupełności. Staram się aby aportowała, szukała, dzisiaj odkryłam że śnieżkę w locie złapie, zanim dam jej jeść, siada i czeka , jak mamy wyjść na spacer siada i czeka. Ale już przy drzwiach ma tyle emocji, że na nic komendy , skomle, piszczy,próbowalam ją uspokajać, jak otwierałam lekko drzwi, już dosłownie "wyrywała " mi rękę, no to zamykałam, czekałam aż się uspokoi, znowu uchylałam drzwi, a ona to samo i tak przez około 15 minut,aż skapitulowałam bo mi się gorąco zrobiło w ubraniu zimowym. A co z porannym witaniem? Wpada jak "bomba" po całej nocy. Na "siad" siada, owszem na około 10 sekund i na tyle to działa.
  4. Nauczyłam ją już, (mam ją dwa miesiące) , "siad", "zostań" ,"waruj"- o tu jest najlepsza, robi tak ŁUP na glebę, łądnie ale z takim zamachem że szok, "szukaj", "do mnie", "łapa" "druga łapa", "daj głos", także chyba nie brakuje.
  5. No właśnie, jak poskromić emocje u psa. Albo jak nad nimi zapanować. Jest tak. Jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch urwisów, które zaadoptowałam ze schroniska. Obie moje panny są "wilczkami", a różnią sie diametralnie. JEdna ma 9 miesięcy, druga 9 lat. Ta starsza to oaza spokoju- po prostu pies idealny, nie szczeka, nie ciągnie, łasi się (waży około 45 kilo) , uwielbia się bawić. Cały problem stanowi druga, która jest wulkanem emocji. Powitania wyglądają tak, jakby zaraz miała pęknąć: skomle ,piszczy, skacze, gryzie, iska, szaleje. Na spacer mogę wyjść owszem ale ewentualnie tylko ja + one dwie. Jak zabieram ze sobą dwoje dzieci, to ta młodsza mało mi ręki nie wyrwie za nimi, piszczy, skomle , jak tylko się oddalą na około dwa metry. Próbujemy ją ignorować, jak wita się z nami w taki sposób "nie ludzki", na spacerach jest trudniej. Próbowałam stosować halter, ale ta mała bździągwa dużo bardziej piszczy i skomle, bo nie może dogonić dzieci. (które idą przed nią). Jak rano wstaję z łóżka, to skacze po mnie, po łóżku, odgryza guziki od poszewki z radości. Boshhh co my z tą emocją mamy. Jak nad tym panować?? Czy jest sposób, czy ona wyrośnie z tego?Oczywiście staram się ją wymęczyć na spacerze, ale po powrocie ze spaceru gdzie się wylata jak wariatka , wpada do domu jak bomba ,żeby wszystkim opowiedzieć jak było. Pół biedy my,możemy nie zwracać uwagi, ale tak samo się ekscytuje na obcych, na gości, na koty, na psy, na wszystko co chodzi, biega , lata.
×
×
  • Create New...