No właśnie, jak poskromić emocje u psa. Albo jak nad nimi zapanować. Jest tak. Jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch urwisów, które zaadoptowałam ze schroniska. Obie moje panny są "wilczkami", a różnią sie diametralnie. JEdna ma 9 miesięcy, druga 9 lat. Ta starsza to oaza spokoju- po prostu pies idealny, nie szczeka, nie ciągnie, łasi się (waży około 45 kilo) , uwielbia się bawić. Cały problem stanowi druga, która jest wulkanem emocji. Powitania wyglądają tak, jakby zaraz miała pęknąć: skomle ,piszczy, skacze, gryzie, iska, szaleje. Na spacer mogę wyjść owszem ale ewentualnie tylko ja + one dwie. Jak zabieram ze sobą dwoje dzieci, to ta młodsza mało mi ręki nie wyrwie za nimi, piszczy, skomle , jak tylko się oddalą na około dwa metry. Próbujemy ją ignorować, jak wita się z nami w taki sposób "nie ludzki", na spacerach jest trudniej. Próbowałam stosować halter, ale ta mała bździągwa dużo bardziej piszczy i skomle, bo nie może dogonić dzieci. (które idą przed nią). Jak rano wstaję z łóżka, to skacze po mnie, po łóżku, odgryza guziki od poszewki z radości. Boshhh co my z tą emocją mamy. Jak nad tym panować?? Czy jest sposób, czy ona wyrośnie z tego?Oczywiście staram się ją wymęczyć na spacerze, ale po powrocie ze spaceru gdzie się wylata jak wariatka , wpada do domu jak bomba ,żeby wszystkim opowiedzieć jak było. Pół biedy my,możemy nie zwracać uwagi, ale tak samo się ekscytuje na obcych, na gości, na koty, na psy, na wszystko co chodzi, biega , lata.