Witamy wszystkich miłośników Rodosa!
Od czwartku jesteśmy szczęsliwymi "rodzicami" Rodosa. Jest to spokojny, opanowany pies, 66 kilowa przytulanka :)
Rodos (imię pozostało) ponad 150 km podróż z hotelu w Kontancinie Jez. do Świdnika przespał, tylko od czasu do czasu wstawał sprawdzić gdzie jest. Po wyjściu z samochodu obwąchał wszystko dookoła i poszedł prosto pod drzwi domu :) W środku po zwiedzeniu wszystkich pomieszczeń, połozył się na przygotowanym dla niego miejscu i zasnął po dniu pełnym emocji. Pierwsza wspólna noc minęła bardzo spokojnie, tylko od czasu do czasu ciszę przerywały głośne "chrapy" Rodosa:))
W sobotę odwiedziliśmy weterynarza. Chłopak wizytę zniósł bardzo dzielnie. Przepisane ma kropelki do oczu, a resztę zabiegów (odrobaczanie, szczepienia), co by za bardzo go nie stersować, dopiero za 2 tygodnie. Ogólny stan zdrowia dobry, jedynie niepokój wzbudziło zgrubienie na karku. Na razie obserujemy i jakby co mamy konsultować z wetem.
Dzisiaj zorganizowaliśmy spotkanie z 2letnim labladorem, Rodos bawił się jak mały szczeniak:)) Chyba będzie miał kumpla:)
Co tu więcej pisać, pokochaliśmy go i nie damy go nikomu skrzywdzić.
pozdrawiamy
Magda i Marcin oraz Rodos;)