Hejka ,po dzisiejszym czesaniu zostawiłam kręgosłup na kupce tych dredów obok Franka ,ale warto było !! Kilka całusów i strzał z liścia mokrą łapa w prawy policzek wynagrodził brak kręgosłupa :D
I cóż z tego ze cala szczęśliwa ze wszytko pozałatwiane i nawet nowe krzesło dla dziecięcia prywatnego kupione ,jak podjeżdżam pod sklep ,pakuje się do środka a tam siedzi pod drzwiami kocina szamie szybko plasterek wędliny, co ktoś rzucił i płacze ,a baby ze sklepu wydzierają się: " kto nakarmił kota ,teraz będzie tu siedział". Ręce opadają .