witam fan club maii,sam poczatek naszej przygody opisala bardzo ladnie Aga...pierwszy raz jechala samochodem i to tak daleko i spisala sie na medal.Ani raz nie zaskuczala nawet bardzo sie nie wiercila(moze na poczatku).Pierwszy postuj i nasza obawa jak wroci do auta okazalo sie ze jej nie docenilismy ,wskoczyla bez problemu.Im blizej domu Bylismy tym ona bardziej sie otwierala,oczka robily sie weselsze i wogole zaczela mnie lizac po twarzy he he.Przyjechalismy do domu a ona zaczela biegac jak szalona po terenie,weszla chyba w kazdy zakamarek,a Gucio zdziwil sie na poczatku.nie czekajac dlugo zabralismy ich ooje na spacer i tam chyba zrozumialy ze naleza do jednej paczki,na smyczy szla bardzo ladnie .na podworku(pozniej jak juz wrocilismy)odkrylam ze maja chetnie by moje koty pogonila ale.....bardzo jest sluchana i mimo iz chciala to nie pobiegla(jest bardzo madrym pieseczkiem,gucio bedzie sie mial od kogo uczyc) i co jeszcze widze rywalizacje o jedzenie,to pewnie nawyk ze schroniska a Gucio niestety bardzo lui podjadac czyjes jedzonko,ale mysle ze sie dogadaja ;o)glaskamy gucia to maja biegnie zeby ja tez glaskac i odwrotnie;o) maja poznaje domownikow i chyba zaczyna czuc sie tu dobrze bo broni swojego terenu chociaż troszkę się waha ale to przecież pierwszy dzień a raczej pierwsze godziny.Ja już kocham ta psinkę bardzo i wiem ze nie tylko ja,teraz maja śpi twardo takie wrażenia ma za sobą,mam nadzieje ze ma kolorowe sny,ja tez idę spać o padam na twarz buziaki będę pisać co i jak pozdrawiam was kochane cioteczki i maja tez he he