Jump to content
Dogomania

Faflok

Members
  • Posts

    380
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faflok

  1. Czekajcie chwilkę, nie miałam dostępu do internetu i nie wiecie. Po tym jak znalazł się ten rudy wredzioch nie mogliśmy sobie z nim poradzić bo wpadł w jakąś furię. No i wtedy już przesadził więc pomyślałam o mojej znajomej która wyszkoliła swojego spaniela (też agresora). Zadzwoniłam do niej i była u mnie w ciągu kilku chwil. Bruners już ją poznał wcześniej. Debatowałyśmy 2 godziny i najlepszym rozwiązaniem było szkolenie u niej w domu. Wiem że stresy i że pies zmienia miejsca zamieszkania ale to było przegięcie. Mieszka dwie uliczki ode mnie i widze się z nim, ponad to zaczyna poznawać swoje miejsce "w szeregu" bo pracują z nim po kilka godzin dziennie. Na razie mamy bezpłatny tydzień (potrzebuje tylko dawać Rudemu karmę ale jakoś moja klucha się z nim podzieli) Dzisiaj poproszę o jakieś zdjęcia rudzielca - poważnie nie wygląda na zestresowanego. Może jego po prostu przerastało to że musiał być najsilniejszy i zadbać o siebie i jak ktoś zdejmuje z niego ten ciężar czuje się lepiej? Na kilka dni wstrzymujemy akcje z behawiorystą, ale kontaktów nie wyrzucajcie. Z Panem Jackiem jestem w kontakcie i w razie problemów mamy po świętach jechać na konsultacje do Katowic. Musimy uzbroić się w cierpliwość a tymczasem WESOŁYCH ŚWIĄT!
  2. Mam psa. Pogryzł trzy osoby, w tym Panią która go znalazła i wzięła do siebie. Jutro mam jej zanieść zaświadczenie o szczepieniu. Mąż mnie chce zabić, nie jadłam jeszcze śniadania. Nawet komputer mnie olewa i włącza się na 10 minut dziennie. Nie wiem poważnie jak z tego wybrnąć. Mam dobre chęci ale robi się nie wesoło. Gdyby ktoś miał jakiś pomysł kizi-mizi ma do mnie numer bo nie wiem kiedy znowu uda mi się załączyć kompa. Ręce opadają :(
  3. Ok już mi lepiej. Opuchlizna zeszła, mam płyny do płukania stanu zapalnego, podobno jutro zaczne schodzić ropa. Jak się zapatrujecie na to co powiedział Pan Jacek? Co teraz robimy? Mam sama pracować z psem czy podpytujemy behawiorystów? Szkolenie czy moja inwencja? Muszę zaznaczyć że nam także ( a może to przede wszystkim nam ) potrzebne jest takie przeszkolenie bo po wypowiedzi Pana Jacka wiem jakie błędy robię. Coś co wydawało mi się odruchem prawidłowym okazuje się totalną porażką. Do tego należę do osób którym ciężko pracuje się z książką. Śledzę program "Ja albo mój pies" ale mój komputer przerabia tylko jeden odcinek średnio na dwa dni. Tutaj słyszałam różne rady, tak naprawdę każdy ma swoje zdanie i gdzieś podpatrzone metody, ale żadne z nas nie jest specjalistą. Poddaję kwestię pod dyskusję.
  4. Czymś mi tam przemywali ale dzisiaj mam czerwone palce, napuchnięte, obolałe i pod ranami ropa. Na wszystkich 6 ranach to samo. Idę do apteki.
  5. [quote name='amensalizm']Dajmy rudej cholerze trochę czasu zanim odwiedzicie behawiorystę, ok?[/QUOTE] Dla mnie ok, ale nie wiem ile mój mąż wytrzyma... Nie chcę doprowadzić do sytuacji w której powie mi "pies ma dzisiaj zniknąć z domu" i co wtedy? Póki co mam Brunersa "z głowy" bo odkrył onko na świat mojej suczki i zajmuje jej miejsce na parapecie. Za moment idziemy po kaganiec bo mieli nam dzisiaj rozmiarówke dowieźć. Powiedzcie w czym moczyć rękę żeby zeszła opuchlizna i ropa?
  6. [quote name='kizimizi'] Ja bym osobiscie wolała zeby on u Ciebei zostal bo te przeprowadzki ciągłe tylko psu zaszkodzą. Poza tym jesteś osobą "normalną"; nie wpadasz w panikę tylko podwijasz rękawy i bierzesz sie do roboty. No ale decyzja będzie należała do Ciebie. [/QUOTE] KiziMizi nie zaczynaj :P Przecież ja cały czas mówię że chcę pracować z psem, i nadal ma dt. Tylko że do Gliwic jest kawałek ale p. Jacek j.w. proponuje spotkania w Katowicach co mnie baaardzo dużo ułatwia.
  7. [quote name='Jacol123'] Na pewno psiak jest przerażony i w wielkim stresie. O jego psychice można będzie coś powiedzieć za parę tygodni. Czy ktoś z nim chciałby przyjeżdżać do Katowic na szkolenie (pracę behawioralną)? Pozdrawiam serdecznie Jacek[/QUOTE] Do Katowic mam rzut beretem.
  8. [quote name='ATLANTYDA']Dziewczyny naprawdę polecam Jacka Gałuszkę to super szkoleniowiec Jacol123 nick z dogo. Kontakt jest też na stronie szkoły "wesoła łapka ". Jacek jest z Gliwic wiec to nie daleko . Najlepiej żeby dt się skontaktował . [/QUOTE] Znam Jacka Gałuszkę, kontaktowałam się z Nim kiedyś w sprawie agresywnego Benka którego mieliśmy w hotelu. Tylko ja do Gliwic mam godzinę pociągiem, a z pociągu pewnie z pół godziny autobusem. Mój samochód stoi pod domem bez opłat bo nas nie stać. Troszkę to kłopotliwe jest.Nie wiem czy p. Jacek dojeżdża do psów, a jeśli tak to pewnie za dodatkową opłatą. Jak uważacie. Postaram się ściągnąć Pana Jacka tutaj, na wątek.
  9. [quote name='kora78']Faflok pytałąm tak, bo z Twoich wypowiedzi szło lekko, że już go nie chcesz trzymać. Że się zastanawiasz, co z nim zrobić. Ten dt we Wro ze szkoleniowcem,itp[/QUOTE] Ja nic nie mówiłam o dt ze szkoleniowcem, to ktos inny podsunal pomysł. Ja mówiłam o stacjonarnym szkoleniu u behawiorysty. Zastanawiałam się co zrobić z Brunersem nie fizycznie tylko psychicznie jeśli można to tak ująć, a w codrugim poście podkreślam że ma dalej dt, nie wiem o co chodzi. Dzwoniłam po różnych ośrodkach i kilka pracuje z trudnymi psami indywidualnie. Okazało się nawet że niedaleko mnie p. Marek Fryc bodajże prowadzi takie coś. Właśnie ma na szkoleniu agresywnego spaniela który terroryzuje całą rodzinę. Powiedział że jest duże prawdopodobieństwo powodzenia, spotkania 2 x w tygodniu po godzinie, półtorej. Ale żeby nie było za różowo to 2 miesięczne szkolenie 600 zł :(
  10. [quote name='marta0731'] Dlatego szczerze powiedziawszy jak czytałam to wszystko co o nim piszesz - z taką pewnością do niego wszystko robiłaś... ja sie już później go lekko bałam:roll: bo tak niespodziewanie atakuje, że człowiek nie wie czego się wystrzegać[/QUOTE] Ja sobie Marta brałam Twoje rady do serca, ale jakbym wykazała niepewnośc albo nie daj Boże strach to dopiero by mogło być. A to że podchodziłam pewnie nie znaczy że nie uważałam. Po prostu nie chciałam żeby mojemu psu stała się krzywda. I to jest właśnie problem, można takiego psa trenować, uczyć Go ale jeśli masz być przy nim czujna cały czas to gdzie przyjemność? (oczywiście mówie o potencjalnym domu) Teraz się wcale Go nie boję (przynajmniej jeszcze) bo wiedziałam że taka sytuacja może nastąpić, byłam świadoma tego biorąc psa. Ehh gadam i gadam, grunt ze palce wszystkie a z Brunerem na pewno jeszcze się nie poddajemy :cool3:
  11. [quote name='Asia & Ginger'] Pies nie atakuje z premedytacją, przecież tego nie planował. To raczej było w afekcie.[/QUOTE] Asia miałam na myśli to że mimo to że do niego spokojnie mówiłam, potem krzyknęłam i nie kierowałam ręki w Jego stronę a w bok, w kierunku drzwi - ugryzł. Nie było to przypadkowe capnięcie ręki która znalazła się obok pyska, bo tak nie było.
  12. Amensalizm, ja to wszystko wiem i w zasadzie wszystko ok. Tylko kurcze ciężko tak o, po godzinie od pogryzienia zachowywać się normalnie w stosunku do psa. Jak wróce do domu to pewnie będzie lepiej, ale do godziny po ataku nie zwracałam na Niego uwagi bo mnie zawiódł. I wolałam się nie odzywac niż źle go traktować. Mam dwa kagańce ale jeden dużo za mały a drugi dużo za duży. Moja suczka jest mniejsza od Bruna a większy mam po tymczasie astku. Pójdę z Nim do sklepu i coś dopasujemy. Ale tak jak mówie. Sytuacje takie zdarzają się nie często dlatego że staramy się nie prowokować go (miał najpierw zobaczyć że tu mu się nic nie stanie), mam nadzieję że prędko do kolejnej nie dojdzie.
  13. Ja już jestem spokojna, pies też. Leży w przedpokoju - sam. Mąż był z nim na spacerze, ja się nie odzywam do Niego. Siedzę u koleżanki w klatce obok i debatujemy co zrobić. Bruno ogólnie nie widzi problemu, On już w 5 minut po akcji merdał do mnie ogonem i sie przymilał, a to mnie martwi najbardziej. Normalny pies jak się krzyknie na Niego albo się go olewa jest smutny bo czuje że coś przeskrobał i stara się właściciela uspokoić, jakoś udobruchać - a ten nie. Więc po prostu jest to dla Niego normalne, myśli że ma takie prawo i że to ja jestem dla niego a nie on dla mnie... (niby tak jest ale on nie do końca i nie dosłownie powinien to tak odbierać). Jestem zła na siebie bo było tak dobrze... Dzisiaj raczej nic z nim nie poćwiczę bo bardzo mnie boli ręka, poza tym wydaje mi się że posiedzi w przedpokoju a do pokoju będzie wpuszczany w formie nagrody. Jest zazdrosny i zaborczy więc nie powinnam tak go rozpieszczać bo poczuł się jak mój właściciel i dlatego taka sytuacja. Nie wiem, mam tysiąc myśli. Przeraża mnie to że atakował z premedytacją...
  14. No tak, pytanie tylko czy jest sens żeby pies chodził 24 godziny w kagańcu, czy lepiej jakoś inaczej temu zaradzić. Co do ręki - myślałam nad tym ale w ferworze tego co się stało nie pamiętam dokładnie czy ta ręka była wyciągnięta do Niego przed tym jak chciał ugryźć moją sukę czy po. Tak czy siak nie powinien tak reagować, bo potem nowy właściciel będzie chciał do psa wyciągnąć rękę żeby go pochwalić a straci palce ( ja prawie straciłam kciuk, reszta w miarę ok). Jak dojadę do domu zadzwonie do tej mojej zoopsycholog i zapytam co robimy w takiej sytuacji. Jeśli uda mi się włączyć w domu laptopa napiszę wieczorem co i jak, jeśli nie, podeślę tu moją siostrę.
  15. Kora78, nie rozumiem pytania. Zastanawiam się? Tzn nie chcecie żeby był u mnie?
  16. W okolicy sa szkolenia ale ja sie nigdy nie interesowalam osobami pracujacymi z psami agresywnymi i ciężko mi powiedziec kto jest dobry a kto nie. Jeśli uda sie szkolenie w okolicy oczywiście Bruno zostaje u mnie na czas szkolenia, nie ma problemu. Z tym że mówię otwarcie - mnie na szkolenie nie stać. Co innego opieka codzienna, karmienie i wet. Stwierdzić mogę jedynie że na dzień dzisiejszy jest to pies NIEADOPCYJNY, co może ale nie musi sie zmienić. Dom z innymi zwierzętami oczywiście odpada, bo po co wprowadzać kolejne stresy. Podzwonię i popytam a tymczasem potrzebuje chwilę żeby się zebrać w sobie wymyślić jakieś wyjście z tej sytuacji bo nie chciałabym Go skreślać.
  17. :( Właśnie wycieram krew z pogryzionej ręki. Wyglądało to tak: Bruner leżał ze mną pod kołdrą, przyszła do mnie przywitać się moja suczka i stanęła na mnie przednimi łapami i lizała po ręce a potem chciała się bawić. Bruno z zazdrości stał i warknął na nią a potem wrócił się położyć. Ale moja Negra dalej stała przy mnie więc kłapnął na nią żeby sobie poszłą, ja podniosłam się i pokazałam mu ręką że ma iść na miejsce i krzyknęłam nie wolno a ten złapał mnie za rękę i warczał cały czas. Gdyby nie to że złapałam go za skórę na karku i przycisnęłam do ziemi pewnie byłoby gorzej bo cały czas chciał gryźć. Trzymałam go tak dopóki się nie uspokoił a potem wygoniłam do przedpokoju. Ten pies wie co zrobił i nie wygląda na skruszonego. Dostałam opier*** od męża że mu nie wprałam bo On z nerwów nie wiedział co robić, a potem kolejny jak płakałam, bo myślał że płacze z bólu a mnie było po prostu bardzo przykro z powodu sytuacji. Mąż powiedział że nie chce takiego psa w domu, ale spokojnie tymczas ma dalej, tu chodziło o pobyt stały, zresztą później z nim porozmawiam. Teraz muszę to spokojnie przemyśleć i przeanalizować ale zaczynam wątpić czy sama sobie poradzę. Niestety mnie nie stać na szkolenie, a tutaj pomoże jedynie to że ten pies zamieszka u behawiorysty. Macie kogoś takiego? Czasami wiem że zgadzali się żeby psa zabrać do domu i poznać sytuacje w których pies reaguje agresją. Kiedyś chyba nawet Jacek Gałuszka tak zrobił z tego co pamiętam ale nie wiem jak się to skończyło. Jeśli macie okazje, proszę roześlijcie info z prośbą o pomoc w tej ciężkiej sytuacji. Ja jadę do lekarza, odezwe się koło południa. Bardzo mi przykro ;(
  18. Ten inny spaniel to brat mojej suczki ;) AngieD nie myśl że kiedy mówie kundlozaur to znaczy że uważam że kundle są gorsze od spanieli, czasami wręcz przeciwnie :D Znikam spać bo jutro pełno zajęć a muszę się wkręcić do łóżka zanim Bruners zajmie całą moją połowę, póki co dmucha Panu czule w uszko :P Dobranoc.
  19. Właśnie wróciliśmy ze spaceru. Dzisiaj nawet chwilę bez smyczy i mamy kolejny sukces bo Brunek przyszedł na zawołanie. Kolejny dzień bez objawów agresji - do mnie nawet nie próbuje a podpuszczam go na różne sposoby. Jednego nie robie - nie przeszkadzam mu kiedy śpi, do tego dojdziemy później. Apropos dzieci - nie jest to agresja skierowana tylko do nich tak jak już mówiłam ale raczej dom z dziećmi które "nie są świadome i myślące" zdecydowanie odradzam. Ten psiak po tylu przejściach potrzebuje spokojnego właściciela w domu ale aktywnego na zewnątrz. I najlepiej żeby to był doświadczony psiarz. Co do innego psa w domu... Tutaj mam dylemat. U mnie w domu jest spokój ale nie wiem na ile jest to spowodowane charakterami psów a na ile tym że nad nimi panuję. Jak szczeniol (AngieD to nie mały spaniel tylko kundlozaur :) )przebiega obok B. to ten czasem warknie, ale to tylko warknięcie bo natychmiast dostaje ode nie ostrzeżenie. Moja suka nie jest zadziorna i wie kiedy odpuścić i tu mamy luz. Na dworze większość psów się lubi... ale tutaj w grę wchodzi terytorium samca. Nie mówię że inne psy w domu odpadają ale trzeba być ostrożnym bardzo. No i trzeba dodać że z minuty na minutę kochamy się coraz bardziej, młody ma do nas zaufanie a to też swoje robi. Może być tak że od nas pies wyjdzie bez oznak agresji a w nowym domu zdarzy się tragedia (tfu tfu). Nie jest to histeria z mojej strony ale fakt że 75% (liczba ta dzieki Bogu rośnie) ludzi nie ma pojęcia o psach i dla nich jest to zabawka. A już nie wspomnę o tym że czasem psy oddają "bo warczy" a tak naprawdę pies przy zabawie (na przykład przeciąganiu) dawał oznaki radości.
  20. Muszę Was uprzedzić, z racji tego że mój laptop jest już bardzo, bardzo stary, może się zdarzyć że w którymś momencie moich postów czasem będzie mniej bo zaczął odmawiać posłuszeństwa. Jeśli tak się stanie to będę dzwoniła do dziewczyn. Dzisiaj już 3 razy padała mi grafika więc jutro może się w ogóle nie włączyć. Piszę żeby nie wywoływać paniki :) Bruner bardzo szczeka jak słyszy coś na klatce ale za to jak wychodzimy z domu jest spokój, co prawda ma wtedy moją sukę do towarzystwa ale mimo wszystko nie ma kwików żadnych. No i jakby mógł to nie schodził by z kolan. właśnie znów przylazł na pieszczoty i trąca pyskiem rękę. Agresji nadal brak.
  21. Pierwszy kontakt z dzieckiem mamy za sobą. Co prawda krótki ale bez oznak agresji. Na spacerze Pani zapytała czy mała może pogłaskać psa, powiedziałam jak wygląda sytuacja i podczas gdy Brunek zaprzyjazniał się z ich "yorkiem" dziewczynka pogłaskała go, Bruno merdał do niej ogonem. Dostał pochwałę i poszliśmy dalej bo nie chciałam przesadzać.
  22. Poniekąd się zgadzam Kizi-Mizi ale według mnie to nie jest tak że możemy mówic że pies jest agresywny DO DZIECI. Skoro próbował ze mną, i z Martą tzn że agresja jest do wszystkich skierowana a to że dziecko jest łatwiej capnąć i jest do tego więcej okazji (bo musicie przyznać że dzieci lgną do psów a zwłaszcza do takich) to skonczylo się to przyklejką że nie lubi dzieci. Szczerze, nie panuję nad Brunkiem na tyle żeby próbować z dziećmi, póki co ćwiczę przywołania i oswajam Go z nami. Mamy przed oknami przedszkole, pokażę psiakowi dzieci przez kraty jak będą na placu zabaw. Z kontaktem bezpośrednim jeszcze na pewno nie zaryzykuję. Pozwalam sobie twierdzić że Bruners czuje się jak u siebie bo śpi przytulony do męża (nie inczujcie za to że pozwalam mu spać w łóżku ale pozostałe zwierzaki z nami śpią a chciałam żeby czuł się jak częśc rodziny, na obronę dodam że schodzi na komendę miejsce ;) ) no i ja znowu spędze noc przed komputerem bo ani nie mam gdzie ani pod czym spać.
  23. Yhh... Mam kilka nowych wiadomości. Do weta załapaliśmy się tylko na ogólne oglądanie bo Pani się spieszyła gdzieś bardzo do psa z wypadku. Stan zdrowia ogólny dobry, jak wiadomo parę kilo za mało. Uszy i oczy w porządku. Wiek oceniony na trochę ponad 2 lata. Nie ma problemów z widzeniem ani ze słuchem więc wykluczam możliwość agresji z powodu powiedzmy strachu spowodowanego słabym widzeniem. Odrobaczenie w tyg. Nie wiem jak będę stałą finansowo żeby wykastrować i zaszczepić - będę pisała na bieżąco. Druga sprawa to to że pies był na pewno bity, kuli sie przy szybkich ruchach lub przy podnoszeniu rąk do góry. Zastanawiam się jak to wyglądało wszystko. No bo tak, pies ogólnie zna podstawowe komendy i używa ich bardzo rezolutnie, siada, daje łape więc ktoś Go tego "naumiał". Więc w miarę z psem pracował. Pytanie w którym momencie pojawiło się bicie. Czy było to z powodu gryzienia? Jeśli tak to z jakiego powodu pies zaczął gryźć? No i który z kolejnych właścicieli doprowadził Go do takiego stanu psychicznego? Póki co więcej pytań niż odpowiedzi. Ale jest jeszcze jedna dla mnie smutna rzecz. Przed chwilą mąż zabrał szczeniaka na dwór jak zresztą co 2 godziny i kiedy wracał Bruner wyczekał okazję, przeskoczył przez Małego i między kolanami męża pitnął na dwór. Mąż poleciał za Nim ale po 200 metrach przyleciał biegiem po mnie i pobiegliśmy Go szukać. Trwało to jakieś pół godziny, może dłużej może krócej nie zarejestrowałam z powodu stresu. I jak już mieliśmy wracać do domu i dzwonić po posiłki podbiegł do mnie Bruner zamerdał ogonem i jak to spaniel zrobił minę kota ze Szreka a ja się z ulgi poryczałam. I tu mam dylemat. Z jednej strony ciesze się że na moje nawoływanie po osiedlu psiak przyszedł a z drugiej po co w ogóle uciekł? Pierwszy raz w życiu uciekł mi pies więc jestem w lekkim szoku. Ogólnie ujmując mamy happy end. Ahm, i zapomniałabym powiedzieć, dzisiaj bez oznak agresji poza momentem kiedy próbowaliśmy tak dla sprawdzenia odebrać Brunkowi kość. Warknięcie, kłapnięcie ale na wyraźne "NIE WOLNO" psiak ulega i najczęściej zaczyna merdać ogonem. Jak ochłonę i coś mi się przypomni to napiszę. (Jantar to cudowne imię, szkoda że wcześniej na to nie wpadłam, bez wachania zostałby Jantarem, tymbardziej że mam sentyment do tego wyrazu. Tak miał na imię koń którego kiedyś poznałam a który stracił wzrok a mimo to chodził ładnie parkury bo poprostu to kochał :D Teraz po tej nieszczęsnej ucieczce i potym jak nawoływałam Brunka a On przyszedł wolałabym mu w głowie nie zmieniać, dla niego żadna różnica jak ma na imię, grunt że na nie reaguje, ale pomysł naprawdę genialny ;) )
  24. Dziękuję bardzo imienniczko :) Jak widać ciuchy z szafy spaniel w ciuchy. Nowy mały podopieczny też od razu zanurkował w płaszcz o jego przybrana matka Molka musiała kontrolowac czy zabawa jest aby bezpieczna. Lecimy do weta, nie wiem jak dzisiaj mają czynne ale może się załapiemy.
  25. Były jakies problemy z adresem email ale coś tam pozmieniałam i wysłało. Zastanawiam się tylko do kogo :roll:
×
×
  • Create New...