Mam dwa kundelki Hepiego (9 lat) i Hachiego czyt. Hacziego (2 lata), mam problem z Hachim jest strasznie agresywny i nic na niego nie działa, gdy jest na spacerze i zobaczy psa albo czasem nawet człowieka wpada w amok gryzie wszystko co podejdzie mu pod pysk nieraz zaczął szarpać mi spodnie bo przypadkiem podstawiłam nogę nie pomaga nic można go szarpać spinać smycz wołać kusić smakołykiem czy zabawką, w domu Hachi jest grzeczny ja dominuję i oba psy o tym wiedzą, gdy tylko wyjdę z domu i np wyjdzie na podwórko pies i zacznie szczekać Hachi zaczyna ujadać i na kilku szczeknięciach się nie kończy szczeka i szczeka mam problemy z sąsiadami przez niego. Na spacerach gdy koleżanka spuszcza swoje psy (które są jednymi z kilku które Hachi lubi) moje są na smyczy bo boję się że coś zobaczą i ich nie odwołam i nie zdążę złapać przez co oba psy są ciągle na smyczy.Teraz dodatkowo moi rodzice się rozwiedli i psy są u taty a ja u mamy (mama wynajmuje mieszkanie i nie mogę ich zabrać), codziennie chodzę na drugi koniec miasta żeby z nimi wyjść bo tata mówi" to twoje psy to ty z nimi wychodź" przez co nie mam już czasu na nic.Mamie już cierpliwość się skończyła i jest za oddaniem czy nawet uśpieniem Hachiego,ciągle go bronię choć nie mam już argumentów bo jest coraz gorszy na swoim koncie ma już pogryzienie mnie, mamy a nawet 2 letniego dziecka, po tym ostatnim mama już się na prawdę wkurzyła kazała mi go wydać co jednak skończyło się że pies został. Podejrzewam trochę agresję ze strachu ponieważ jak Hachi był mały zaatakował go malamut, ale nadal nie wiem co zrobić, nie chcę go oddawać bo wiem że nawet jak ktoś by go chciał to i tak by go w końcu uśpił a tego nie zrobiła bym mu.