Ja mojego "rudzielca" znalazłam w marcu tego roku - schowaną pod rusztowaniem. Padał deszcz ze śniegiem i było bardzo zimno. Gdy w końcu udało mi się "wydłubać" maleńkiego kudłacza spod rurek okazało się, że jest to sunieczka - niestety ze złamaną łapką. Złamanie było kilkudniowe i dość skomplikowane ale wszystko skończyło się dobrze. Dzisiaj sunia szaleje i cieszy się od noska po koniuszek ogonka jednak bardzo boi się ludzi - tych dorosłych, bo dzieci uwielbia.