Myślę, ze Cię rozumiem.. niedawno odszedł mój kochany kotek, który był ze mną od zawsze, był już jak mnie jeszcze nie było. Bez niej nie miałam życia, poprostu nie było ani jednej takiej chwili w moim życiu, kiedy jej ze mną nie było. I w lato umarła.. nawet nie wiem kiedy, bo dopiero teraz, po prawie roku dowiedziałam się co się z nią tak na prawdę stało.
Więc wiem, jak to jest stracić kogoś, kto był z nami zawsze. To przecież jest członek rodziny.. Zastanawiałam się nad innym kotem, ale nie mogę się przemóc i już chyba nigdy nie będę miała żadnego kota. Po śmierci mojej koteczki przestałam lubić koty.
Nie smuć się tak, Tori na pewno patrzy na Ciebie z chmurki i myśli "pańcia, nie smutaj :)"
Ona Cię kocha i nie chce żebyś była sama i nieszczęśliwa, na pewno będzie zadowolona kiedy w Twoim domu będzie inny piesek. Ona wie, że była jedyna, niepowtarzalna. Tak jak mówiłaś - każdego psa kocha się inną miłością, więc nie ma opcji, żeby inny ogonowy zajął miejsce Toriki ;)
Trzymaj się ;*