Jako że jestem uparta i szukam siostry lub brata dla naszego szczeniaka pekińczyka pojechałam z córką do schroniska w Nowodworze.Już po wejściu za bramę poczułam w gardle kamień.Ileż tam tych psinek jest :-(.Chciałyśmy zobaczyć czy jest coś małego i kudłatego w typie york,pekińczyk lub wszystko razem zmieszane.W osobnej klatce siedzą malutkie szczeniorki chyba z 10szt,śliczności.Takie maluszki a muszą siedzieć w budzie a już mrozy:shake:.Są dwa fajne kudłacze tylko strasznie zapuszczone ale mimo wszystko ładne.Pan nawet nas zaprowadził do oddzielnego zamkniętego boksu z pieskami na obserwacji i siedzi tam zamknięta maluśka jamniczka miniaturka,cudeńko-chuchereczko.Wydaje mi się że komuś uciekła,ma obróżkę.Kto by mógł takiego słodziaka wyrzucić.Pan się uparł żeby ja wyciągnać,nie wyobrażacie sobie jak sie tuliła i cieszyłą.Strasznie jest wychudzona i przestaszona,jeśli ktoś sie jej pozbył to :mad:.Każdy kto kupuje psa powinien najpierw pojechać do schroniska.Nigdy nie widziałam żeby psy tak zabiegały o zwrócenie na siebie uwagi,podają łapki,patrzą w oczy,przepychają się żeby tylko być jak najbliżej.