Dziewczyny ja raz bylam w Dyminach .
Oczywiscie otrzasnac sie dlugo nie moglam .Moze nie tyle ze widzialam tam jakies skrajne zaniedbania .Nie .Byly dzieci ze szkoly w "odwiedzinach" .Stala karma w workach .Panowie sprzatali klatki....Najgorsza byla albo nadzieja ,albo rezygnacja w psich oczach .Nie pojechalam tam wiecej bo zrobic niewiele moge ,a wyrzuty sumienia nie daja mi spac .
Powiedzcie mi ciemnej co takiego zlego jest w tym schronie ?
Pytam z ciekawosci i przekonania ,ze moze da sie jednak cos zrobic .