Wychowam go na Kubicę :D
Teraz to już się w sumie nie nazywa podatek za psa tylko opłata od posiadania psów , jak zwał tak zwał i tak biorą pieniądze za nic :/ musieliśmy zarejestrować bo mieszkaliśmy w bloku i tak Pani dozorczyni dostała "misję" od urzędu miejskiego że ma spisać wszystkich posiadaczy psów w bloku wraz z adresami i ilością psów a później ta jak Magda piszę pukała straż miejska żeby sprawdzić czy jest zaplacony podatek ....
Takich sąsiadów jest mnóstwo , a sami zazwyczaj mają nieopłacone psy :/
My też mamy numerki , tzn ja mam w pudełeczku Nerusia numerek a Qwendi swój zgubiła wieki temu :P