Sator oczywiście musiał mnie na początku porządnie olać, a ja się na niego musiałam porządnie wydrzeć ;) Ale potem nawet nieźle nam szło. Pod koniec Sator już przechodził slalom po mału co prawda, ale zawsze ;). No i tunel zakręcany udało nam się pokonać. Oprócz tego już kilka ładnych sekwencji zrobiliśmy. Żeby nie było tak kolorowo to dodam, że znaim nam się coś w końcu udało to musieliśmy to kilka razy powtarzać :)
Ogólnie mieliśmy trochę za długą przerwę, ale myślę, że teraz będziemy już regularnie chodzili. Chyba, że pogoda nam plany pokomplikuje.
No i myślę, że następne zajęcia już będą uwiecznione ;)