hej,
wczoraj byliśmy z Alfikiem (doszliśmy do wniosku, że kręciołek go stygmatyzuje, a jak babcię kocham przypomina nam Alfa, nie wiem czy pamiętacie serial o kosmatym kosmicie ;). wracając do tematu, dr wrzosek uznał Alifka za ciekawy przypadek i musieliśmy biegać po schodach i korytarzach przychodni żeby mógł go nagrać :D. potem w asyście 5 studentów przebadał go gruntownie i doszedł do wniosku, że może to być wodogłowie, które we wczesnym okresie dotknęło go w wyniku przejścia ostrej infekcji lub zakażenia. oczywiście nie jest w stanie orzec co tak naprawdę mu dolega bez rezonansu (jedyne 600zł, ale do zrobienia we Wrocławiu, konkretnie w przychodni Wrzoska). póki co, orzekł że trzeba go obserwować i jeśli mu się nie nasilają objawy to może sobie z tym żyć. poprosił również żeby nagrać Alfika w trakcie ataku i wysłać mu film. ogólnie problem polega na tym, że Alfikowi wykształciły się jedynie takie podstawowe, pierwotne czynności (to jest związane z jakąś głeboko ukrytą częścią mózgu, która nie uległa uszkodzeniu) i dlatego chodzi, je, siusia, ale z wchodzeniem po schodach, bieganie i ogólną orientacją ma kłopot.
mam nadzieję, że to stan trwały, który nie ulegnie pogłębieniu, no chyba, że miałoby się polepszyć.
to by było na tyle, jeśli oczywiście ktoś jest ciekaw losów tego małego tygrysa (pozory mylą, dźwięki wydaje niczym buldog ;).
pozdrawiamy
Aśka & Krzysiek