on ma dom,)
ma nawet dwie panienki,)
ma przyjaciół,pracowników,wolontariuszy.
czy trzeba uszczęśliwiać go na siłę?
naprawdę jest mu dobrze.
jest karma dla dziaduniów,leki,ciepły boks,
wybieg z brzozą.
co zrobić?
zapłakać,(że przez tyle lat nie udało mu się znaleźć opiekuna.
nikt go nie zrozumiał,nie odczytał.
a do tej pory potrafi złapać za rękaw,)zaprosić do zabawy,ponarzekać
na psi żywot.jest naprawdę stary i schorowany.
i upierdliwy też jest,))
takich yogich w schronie jest mnóstwo,(jedne zestarzały się w schronie,inne
już stare tu trafiły,(dlaczego?
bo umarł właściciel,bo zgubiłem się,bo byłem stary i śmierdzący,bo leczenie
dziadka dużo kosztuje,(
ach!!!!!!!!!!!!ŻAL
trzeba go kochać do końca i robić co można by takich
yogich było jak najmniej.