A teraz pare słów od nowej właścicielki Mirusi:
No udało sie !!!!!!!!!:)
nie nic nie zrobiła, została w przedpokoju, bo rano wyjątkowo przeszkadzał jej dywan...myślę, że sie do niego za parę dni już przyzwyczai...:)i będzie normalnie do pokoju sobie wchodziła.
Byłam już z nią u weterynarza. Dostała tabletki na odrobaczanie, a w sb mamy pojawic sie na szczepieniach. dodatkowo dał mi jeszcze na kleszcze preparat, wczoraj jeszcze znalazłam na niej kilka sztuk. Powiedział też, że ten teren jest wyjątkowo obfity w kleszcze....szczegół.
Na smyczy już rano widziałam, że radzi sobie całkiem dobrze, a popołudniu to już było normalnie :)
I wreszcie sie załatwiła, bo miałam też stresa, choć weternarz powiedział, że może tak być, szybka dziewczyny załatwiła wszystko i już chodzi nawet po trawnikach czasem :)choć to jeszcze dla niej niezwykłe :).
dostała dziś ucho do gryzienia i piszczałkę, no po psie radość, radość, radość!!
dzowniłam do Pani Eli i też dziś jej wysyłam zdjęcia i ona też jest spokojna, że nam wszystkim udało sie wszystko załatwić:)!!
To na tyle z pierwszych dni, godzin i minut ;)
Idzie dobrze, a w czwartek robimy wycieczkę małą na Ochotę-autem. Mam nadzieję, że spokojnie dojedziemy :)
Serdecznie pozdrawiam i dziękuję !!
Anula