Bemol
Members-
Posts
5 -
Joined
-
Last visited
Bemol's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Moj maz, ktory mial zabrac Vita z Poznania do Niemiec nie moze czekac az pies przyjedzie. Wyjezdza wczesnie rano. Taka byla umowa. Dodatkowo na dzien wczorajszy Vito mial nie jechac. Akcja tu w Niemczech zostala odwolana. Vito mial trafic do Minden skad mial go zabrac jego dom tymczasowy i wiezc jeszcze 300 km. Jeszcze dzis rano wiadomo bylo, ze pies nie jedzie. Trudno to wszystko teraz na lapu capu pozbierac tymbardziej, ze nam nikt nie powiedzial, ze Vito jedzie. Gdyby nie to, ze przypadkiem tu zajrzalam to w ogole nie wiedzielibysmy, ze Vito ma jechac. Sytuacja jest jeszcze o tyle ciezka, ze skoro wczoraj odwolano akcje z powodu choroby psa to jak przekonac niemiecki DT, ze pies nagle jest zdrowy. Oni sa tu bardzo wyczuleni na tym punkcie i nie sa chetni w takiej sytuacji wziac Vita. My bedziemy kombinowac kolejna szanse dla Vita.
-
ja tu nie zabardzo rozumiem ARKA... to sa zarzuty bez podstawne. Ja bym proponowala po prostu pojechac , poznac , porozmawiac , pomoc,samemu wybubowac sobie zdanie na osobistych doswiadczeniach o danym schronisku i o osobach co tam dzien i noc pracuja..... osobiscie biore udzial w dyskusjach , jesli jestem przekonana ze mam racje, bo " bylam,widzialam i dotknelam" a to jest do zrealizowania, jak sie chce.......inni jezdza setki kilometrow po to by poznac i pomoc. Dla mnie odpowiedni dom dla psa nie zna granic.Co mi z tego , ze pies znajdzie na miejscu dom ale bedzie moze " stal" na lancuchu, lub samotnie wegetowal na dzialce albo ostatni przypadek psa ktory musial zyc na balkonie ! ...a iles tam kilometrow ( nawet w holandii) jest sprawdzony dom co na psa czeka! ja bym o pomoc poprosila, o sile i wiare w to co sie robi a nie krytykowala. Ja sie wylaczam z tej rozmowy.....to duzo czasu kosztuje, ktorego nie mam. tyle psow czeka na pomoc, schroniska musza ( warszawa) usypiac....a tu sie dyskutuje....to jest smutne. osobiscie sie ma zadnej org, nie zawiodlam..ale tez i wiare mam , ze to co wolnotariusze robia , robia to z duzym sumieniem i sercem. z najlepszymi zyczeniami
-
ja nie naleze do zadnej org, jestem " niepartyjna"....moja pomoc polskim schroniskom i ich podopiecznych bazuje na znajomosci wielu org, niemieckich do ktorych moge sie zwrocic o prosbe pomocy w danym przypadku lub przejecia psa. I tak tez sie stalo ze coraz wiecej wolnotariuszy zglasza sie do schronisk ,ktore sa w stanie przyjac psa i ma jak na polskie dobre warunki , jest czyste, ma wybieg, lekarska opieke .takich schronisk nie ma polska duzo i to jest wspaniale ze potrafia one juz na cala polske dzielec i schroniska w potrzebie moga sie do nich o pomoc zwrocic.I potrzebujacego pomocy psa przewiezsc. Jak tam jestem , to slysze ile razy dzwoni telefon z prosba o pomoc. I gdyby nie wspolpraca tego schroniska z harytatywnymi org. w niemczech, dla wielu psow nie bylo by juz ratunku( to jest lancuch ktorego kazde ogniwo jest wazne).Co do tego , to ja sie nie myle...a co do pytania o dalmi.......to nie wiem , o co tu chodzi......czy ksiazeczka byla na moje czy inne nazwisko.....fakt byl ze pies potrzebowal pomocy, daleka droge mial za soba,..czasem trzeba dzialac .....i swoj cien przeskoczyc.A tak czasem jest , ze wolnotariusze sie nie wszystkiego dowiedza.....i ja jestem wolnotariuszem i tez pwenie duzo nie wiem. pozdrawiam
-
to pewnie przypadek , ze ten adres dogmani do mnie dotarl......ale dobrze sie stalo.Teraz mysle ze psy zostaly nie chcaco pomylone.I nasze mieczance i dalmy mialy jechac do niemiec, tyle ze z roznych org, mialy po nie przyjechac transporty. I tak sie stalo , ( dlaczego ,nie wiem..)ze w nasza strone wyslano te " nakrapiane".
-
[COLOR=black][FONT=Verdana]nie zupelnie wiem od czego i od kogo tu zaczac. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]krotko sie wiec przedstawie, poniewaz ani nie jestem czytelnikiem forum ani jego czlonkiem….ten adres i ten temat zostal mi przyslany do przeczytania ......[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Ja jestem osoba , co od lat pielegnuje wspaniale kontakty ze schroniskami , ktorym zycie i przyszlosc kazdego im pod opieke danego zwierzaka na sercu lezy.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Ja jestem wolnotariuszem z krwi i kosci i czesto przeskakuje swoj cien bydac pomoc w potrzebie.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]jak kazdy inny wolnotariusz , mam rodzine, dziesiec psow i kilka kotow oraz prace , wolny czas jest mi nie znany bo po nocach, kiedy inni spia robie setki kilometrow by albo psy przetransportowac, gdzies dowiezsc, z kadys zabrac ....byle tylko nastepne zycie uratowac,o nowa szase dla walczyc a nastepnego dnia isc do pracy jakby nigdy nic nie bylo.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]I tak od wielu lat organizuje z przyjaciolmi mozliwosci pomocy psom ktorych szasa na lepsze zycie w polsce jest nie wielka.Czasem mamy takich prosb o pomoc kilkanascie w jednym tygodniu.A psy potrzebuja nie tylko pomocy w polsce, niestety w innych krajach jest tez dramatycznie.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]psow jest coraz wiecej , niestety ochotnikow na nie jest coraz mniej i im wiekszy bedzie gospodarczy kryzys tym ciezej bedzie nam wolnotariuszom wstawic czola tym zadaniom. I tak czytam , co tu za wymowki sie robi i mysle czy ktos raz pomyslal......jak to wlasciwie jest z ta pomoca miedzynarodowa.....Mnie jest przykro jak to tu wszystko czytam.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Dalmatynka pojechala do niemiec , choc ani nie byla ona przez nas planowana, ani o jej istnieniu nie wiedzielismy.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Umowione byly mieszance, dzieki zdjeciom moglismy juz tu szukac dla nich miejsce, w nocy jechalismy na umowione miejsce by przejac nasze juz tu oczekiwane psiunki ( mamy dobrych kilka-set kilometrow w jedna droge i to tez musi byc sfinansowane).Zdziwienia bylo nasze bezgraniczne jak zobaczylismy dalmatyny.........!.pierwsze pytanie bylo : gdzie sa nasze mieszance? dla nas zaczela sie tragedia, bo o tych psach nie bylo mowy, czyli tez brak dla nich miejsca…....okazalo sie ze to pomylka , to nie te psy....one mialy jechac zupelnie gdzie indziej! mysmy staly jak zamurowane.....................!!![/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]najgorsze bylo to , ze byly nam rece zwiazane.....pomyslalam , pomylka to nie moja sprawa ale co zrobic z dalmami. ( w tym miejscu musze powiedziec ze w zeszlym roku bylo sos potrzebne dla dalmatynczykow , wziete tez z lancucha co do rozrodu sie je trzymalo, niestety do dzis sa one w naszym stowarzyszeniu i na adopcje nie ma szas...niestety nie sa to " latwe" charaktery, z czasem okazaly agresywnosc w stosunku do ludzi i nie poczytalnosc do innyh psow . Potrzebna jest duza wiedza, konsekwencja i odpowiedzialnosc by takiego psa zaadoptowac, a takich chetny niestety nie jest duzo. Bylo ciezko podjac nam decyzje, jechac setki kilometrow z powrotem bez zadnych potrzebujacych pomocy istot, kiedy miejsca sa….,...ale tu dzien wolny, inne psy nie byly na wyjazd przygotowane, ja musze wracac .....jest zima, w schronisku jest beton, zimno........zeby nie wiem co, tu czekaja cieple domy... i tak po wielu telefonach zdecydowalismy ze dalmatynka z nami jedzie.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Dziewczyna jest super wesola i ma sie dobrze........[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Gdzie ona miala jechac i do jakiego towarzystwa miala jechac tego nie wiem............dla nas byla to bardzo trudna sytuacja.Tym bardziej ze nie wiedzialysmy , co sie z “ naszymi” stalo?[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Wszystko musi byc zaplanowane, to jest duzo czasu na telefony, rozmowy i domy tymczasowe.....a tu taka pomylka?....jezeli kto kolwiek mialby tysiace pytan, to mysle te to ja je powinnam tu zadac.......jak moglo sie to stac? bo dalmatynka miala jechac zupelnie gdzie indziej....to jest pewne.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]bardzo przykro mi tez czytac, ze w swinoujsciu zbierane sa psy jako baza do niemiec! nie wiem kto to wymyslil i napisal ale mysle ze ten ktos jeszcze nigdy nie ratowal zwierzat. Ja sie ciesze ze wreszcie sa schroniska co zetelnie i sumiennie z innymi org. wspolpracuja. Taka wspolpraca i prawdziwa pomoc potrzebuje czasu i organizacji a psy potrzebujace pomocy dzieki takiej fachowej opiece maja wieksza szase na znalezienie domu tymczasowego lub docelowego.Nasze towarzystwa tez nie sa z “ gumy” , psy musza czasem na wolne miejsce poczekac. I ja biore na tymczas psa dopiero wtedy , gdy miejsce sie u mnie zwolni. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]A w odpowiednich warunkach moga do wyjazdu psinki czekac, przejsc kwarantanne, byc zaszczepionym i zacipowanym, choroby skory lub inne sa juz w leczeniu. Do tego z czasem sie zwierzeta zadomowiaja i swoje charakterki pokazuja i dzieki temu pod tym indywidualnym katem szukamy dla nich domu.To sa wazne aspekty by adopcja zakonczyla sie sukcesem, dla psa i dla nowego wlasciciela.bo dopiero wtedy jest moje/ nasze zadanie zakonczone.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]tak samo pracujemy ze schroniskami w Grecji, Hiszpanii, Jugoslawi itp. To nie jest skladanie zwierzat na wyjazd , tylko ich przygotowanie i co najwazniejsze, psy sa tam BEZPIECZNE ! [/FONT][/COLOR] pozdrawiam