Jump to content
Dogomania

ladymartusia

Members
  • Posts

    19
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ladymartusia

  1. EDIT: Aha - ta wiadomość, że go widziano na Selgros/Fort Piątek/Aluzyjna/Modlińska to od nas przyszła w ogóle. Sąsiadka go wypatrzyła, z okna autobusu. Zadzwoniła natychmiast do taty Marcina a ten od razu wpadł w samochód i pojechał, bo to 1,5 kw od domu ich na Czeremchowej :/ Wypatrzył go - jak Roni biegł wzdłuż Modlińskiej w stronę Warszawy przy skręcie na Aluzyjną, ale jak na złość jechał w przeciwną stronę i zanim wykręcił i zawrócił w pogoń - pies wyparował. Od razu do nas zadzwonił. A my biedni na drugim końcu Warszawy-na Okęciu akurat z Palucha wracaliśmy :( Pierwsze co zrobiliśmy to zatelefonowaliśmy do Was, bo a nuż ktoś by go z okna... wiadomo jak to jest... Wróciliśmy już do domu, bo ciemno jak w... i nic nie widać. Pies zniknął jakby wyparował... :/ Za dużo zakamarków by wszędzie przepatrzeć w te kilka widnych zimowych godzin :/ Własnie sporządzamy mapę smietników wiekszych i mniejszych na Białołęce. Jutro będziemy szukać dalej. :( Nasze adresy mailowe: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Nasze telefony komórkowe: Marcin: 504741674 mój (Marta) 797833636 Bylismy dzisiaj na Paluchu, bo jedno zdjęcie nie dawało nam spokoju. Niestety, to nie ten pies. Żaden z izolatkek- nawet tych które niby są z wzeszłego tygodnia to nie nasz Roni. Odebraliśmy też już mnóstwo telefonów od ludzi którzy przysyłają nam zdjęcia podobnych. Nawet ciężko uwierzyć jak dużo wielkich rudych psów jest na świecie i to akurat tych błąkających się. Bardzo dziękujemy za pomoc w rozsyłaniu wici. Na początku też bardzo baliśmy się, że to jeden z sąsiadów nam zrobił przykra niespodziankę i go sobie zabrał. Roan okazał się kawałem porządnego obronnego skurczybyka - każdy go chce teraz by pilnował posesji. Ale okazało się, że wszyscy sąsiedzi się też martwią, bo Roni skutecznie odstraszał tutejszych Rumunów i innych podejrzanych osób. Wszystkie psy też go w okolicy lubią. To nie pierwszy raz, kiedy przez pogodę brama się uchyliła (jesli oczywiście, to co zakładamy jest prawdą). Ale pierwszy raz ten pies po prostu uciekł. Zazwyczaj niewiele go obchodziło czy jest wyjście na ulicę czy nie. Najwidoczniej jakaś suka musiała akurat przebiegać i nasz samotnik zapomniał o bożym świecie :( Podaję jeszcze jedną charakterystyczną cechę Roana, o której nie wszyscy sobie zdają sprawę: Mianowicie - Roan ma bardzo, bardzo potężne przednie łapy. Zazwyczaj dorosłe psy mają chude łapy jak juz urosną, a Roan ma je grube jak u Lwa. Uszy mu nie zawsze schodzą się w namiocik, ale łapy są elementem sygnowanym. Poza tym jego tył jest na tej samej wysokości co barki. U większości czworonogów tył jest niżej - u Roana na tej samej wysokości. I trzeba pamiętać -Roni już troszkę schudł od czasu zdjęć sprzed dwóch lat. Pomimo dawania mu 2 mich pełnych dziennie pełnowartościowego żarcia - w cale po nim nie widać by się objadał. Podejrzewamy że dlatego też w końcu się pokazał po 2 dniach- bo mu się zgłodniało. Stąd też pomysł o śmietnikach. Tylko kurcze - za dużo tam wolnej przestrzeni - żeby tam były bloki to by się go szybko znalazło, ale tam są pola, łaki, lasy, kanałki, zdezelowane tereny prywatne, mnóstwo rozbabranych placów budowy. Zaczepialiśmy wszystkich - od dzieci wracających ze szkoły, poprzez ludzi na ulicy i sprzącających ogródki na posesji, po panów w cieżarówkach, kierowców autobusów, policjantów (którzy byli niemili i mieli nas w d...) i podsklepową żulerię którym kazałam szukać psa podając adres i numer stacjonarny telefonu razem z numerem na centralę telefoniczną by w razie czego zamówili z budki na koszt odbiorcy w zamian za 6 jaboli dla każdego. Myslę, że to ostatnie będzie najbardziej skuteczne. Jestem też w jako-takim kontakcie ze schroniskiem w Józefowie. Będziemy tam jechać jesli zajdzie potrzeba, ale chwilowo powiedzieli, że nie mają nawet podobnego psa. To chyba tyle. Nogi mi odpadają.
  2. To, z tą kupą w dole, to dobry pomysł. Daje radę. polewanie wodą Roana nie jest najlepszym pomysłem, ale czasem się udaje :D Pod koniec sierpnia idziemy z nim do lekarza na szczepienia i badania, popatrzeć, co on tam ma w tym swoim organizmie jeszcze nie tak, jeśli jeszcze ma coś nie tak. Odstawiliśmy go od karmy dla wyjątkowo alergicznych, wrażliwo-żołądkowych psów (jeszcze inna niż dostaliśmy przy jego odbiorze, polecona przez hodowce owczarków niemieckich). Bo nie miał apetytu i nie był ruchliwy. jest teraz na czyms, co jest ze sklepu zoologicznego (nie pamiętam nazwy - tata marcina kupował), plus na kościach z odrzutów selgrosowych (te wielkie wolowe giczoły-wsówa je jakby były malutkimi kawalkami kurczaczka - w 10 sekund po porstu nie ma kości która jest zazwyczaj wielkości kawalka jakiegoś konara) plus jest na mięsku takim jak dla ludzi tylko drugogatunkowym (tata Marcina jeździ po nie raz w tygodniu na Hale Mirowską) i takich galaretowatych kawałkach dla psa pakowaych w coś co przypomina kiełbasę (nie wiem jak to nazwać). kaszy już nie dostaje, jeśli gotujemy mu z czymś to są to warzywa po zupie i ryż. no i pies schudł :D waży już prawie 40 kilo (41,2 kg dokładnie). Nie poluje już na koty ani takie tam, trochę to martwi rodziców Marcina, bo na to najbardziej narzekają. Ostatnio poznał mojego tatę. Capnął go w łokieć na dzieńdobry. Mało co się nie polozyłam ze smiechu. Mój tata się go baął, po porstu się go bał :D Jak można się bać Roana ??
  3. Możecie mi opowiedzieć w streszczeniu,, jakbyście mieli powiedzieć komuś przy wizycie adopcyjnej - co z nią się działo, na co chorowała, czy się boi i tak dalej - ładna jest - może mojemu tacie uda się ją wziąć, tyko muszę wiedzieć, co mu powiedzieć... Nie obiecuję za dużo więc się nie nastawiajcie, ale może się uda...
  4. Nie, nic nie upolował już, bo zwierzyna "łowna" już się nauczyła, że działka ma rudego morderce na straży. :cool3: Mamy z nim ostatnio jeden problem, który się pojawił nagle. Roan zaczął kopać doły, na potęgę. Co można zrobić, by tego nie robił?
  5. [quote name='fona']Z kretami to pewnie nie żart, ale z pawiem i kotami to na poważnie??[/quote] No ba- pewnie, że tak. Kota jeszcze żadnego nie złapał (ufff....-jeszcze tego by brakowało, żeby potem zadrapania leczyć), ale pawia upolował i był z tego bardzo zadowolony. A jak my byliśmy!!! Sąsiad hodowca nie bardzo, ale według niepisanej zasady: "co na naszym ogródku to nasze" :D Od tamtego czasu nasze rośliny kwitnące są bezpieczne od latających kur :D
×
×
  • Create New...