ewa36
Members-
Posts
5201 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ewa36
-
Moja Babcia zawsze mawiała, że takie święte to największe gadziny. I miała rację.
-
Nie zgadzam się na bycie drogą ciocią wpierdalaną w kolejne długi wobec Ireny K, których nikt ze mną nie ustałał i o nic mnie nie pytał. I zrobie z tym w końcu porządek.
-
Nie masz kasy Ireno ? Ale pisałaś ciut wcześniej że zapłacisz tą klinikę i będzie to mój dług wobec ciebie - tak oto kończy się pieniactwo w czystej postaci.
-
Goniu a ile by to było ze zniżką na Fundację ? Orientujesz się ?
-
A otóz i wyszło szydło z worka o co tak naprawdę chodzi zaangażowanym - o czyste pieniactwo, a nie o ratowanie psa. A kto ma ci Ireno zwrócić na twoje konto te 500 ? Bo ze mną niczego nie uzgadniałaś odnośnie transportu a tym bardziej jego kosztu i nawet nie chciałaś mi podać imienia kierowcy więc się wal z tym tytułem zwortu. A Iwona jedzie do Sremu, nie ma kasy i zabiera Tanię i co - ona może ma ci cokolwiek zwracać ty wielce Tanią przejęta ?
-
Tania podobno na drugi dzień poczuła się lepiej i nawet biegała rano jak czytałam w którymś Twoim poście Ireno. To skąd te zwłoki ? Iwona prosiła, aby Tanię odpowiednio zabezpieczoną zawieżć do niej na drugi dzień po tym, jak już poczuła się lepiej. Zamiast tego zrobiono kolejne RTG i jeszcze ma to być mój dług rzekomo wobec ciebie. Ponieważ jednak napływają na forum sprzeczne informacje od osob zzangażowanych to uważam, że dobrze, aby Iwona pojachała do Śremu i sama wsio oceniła.
-
Tania po zabraniu z Dębogóry miała jechać prosto do Iwony - po to została zabrana. Dębogórę opuściła na własnych nogach, wobec tego zachodzi pytanie co spowodowało, że za kilka godzin P. Filip musiał wynosić ją na rękach a następnie dowieżć do kliniki w Śremie ? Jestem w stanie zrozumieć, że przewóz mógł wytrzepać stare, zwyrodniale, i tak poprzesuwane kosci, ale o tym należało pomyśleć wcześniej i odpowiednio ją zabezpieczyć. Ja na warunki jej przewozu nie miałam wpływu, natomiast byłam naciskana na jak najszybsze jej wydanie. Natomiast co do pobytu Tani w Śremie nikt tego ze mną nie uzgadniał, nie konsultował ani nie pytał o zdanie czy też o zgode, w zwiazku z powyższym nie ma powodów, dla których miałabym ponosić te koszty. Iwona prosiła, aby pies zabezpieczony przeciwbólowo jechał do niej i gdyby Tania, bedąc u Iwony potrzebowała jakiejkolwiek diagnostyki i leczenia i byłoby to ze mną skonsultowane - poniosłabym te koszty. Co do moich zobowiązań finansowych, jak również wszelkich płatności, dotyczących Tani - zgodziłam się i zapłaciłam kwotę wyznaczoną przez Irenę pod warunkiem że wpłynie to na konto Iwony i trafi na Tanię, przy czym to Iwona jest teraz opiekunką psa i ona - i tylko ona - decyduje gdzie i w jaki sposób środki te spożytkuje. Co do mnie, to stawiana pod ścianą i przed faktem bezzasadnych badań (podwójne RTG, które wskazują na to, co widać gołym okiem) jest tylko niepotrzebnie kosztotwórcze i stresujące dla psa. Na zdjeciach Tani ostrzyżonej jeszcze u Gajowej wyraźnie widać, w jakim stanie jest Tania - że ma powykręcane, zwyrodniałe stawy i słabe tylne nożyny. Irenaka - ile jeszcze długów mi sprokurujesz na podobnej zasadzie ? Już ci pisałam i teraz tylko przypominam, że to co robisz ma konsekwencje prawne. Ja już także pokazałam ten wątek dobremu adwokatowi - karniście, choć sama jestem prawnikiem. To, co robisz, jest nie tylko obiektywnie bezprawne, ale jest zwykłym chamstwem i prywatną wojną, nie mającą nic wspólnego z dobrem psa. Pies powinien być u Iwony dawno temu, po to została ode mnie zabrana i powtarzam - to Iwona powinna podejmować wszelkie dalsze decyzje odnośnie Tani - a koszty kliniki w Sremie są kosztem tego, kto Tanię tam umieścił - niczyim więcej. Nadto nie wyobrazam sobie, aby pieniądze przekazywane na Tanie miały być płacone w Śremie bo tak zadecydowało towarzystwo wzajemnej adoracji bez uzgodnienia tego ani ze mną, ani z Iwoną. Wszyscy wiemy, że Iwona ma wiele psów i kotów a wszystkie są bardzo chore i w większości stare- że jest tam na co wydawać, nadto Iwona ma zniżki u wetów, o których watpię, aby ich udzielił Śrem. To na tyle a każdy, kto będzie upubliczniać informacje o moich rzekomych długach wobec IrenyKa poniesie tego konsekwencje.
-
Żadnych klinik w Śremie nie będę oplacać nie wchodzi w rachubę.
-
Z z tą Rottką coś krzywo zeznajesz Majgo - skoro byłaś w kontakcie z domem Carego i się nim interesowałaś bardziej niż ja, to w jaki sposób po czasie się dowiedzialaś, że sprawa wpłat na Fundację się rypła ? Przecież jesteś również wolontariuszką tej Fundacji i z jej Szefową też masz kontakt. Coś mi tu nie gra.
-
Pokpiłam. zwróciłam sie do Magdy kiedy już miałam środki, ale Magda odpisała że Sara nie żyje i żadne wpłaty nie są już potrzebne. I co z tego ?
-
To juz wiesz. A reszta moich wpłat to nie twoja sprawa. A muszę to tylko jedną rzecz z rana, bo jak tego nie zrobie to chodzę cały dzień ciężka i zła.
-
Iwonie wpłaciłam już w sumie wiecej niż 500 bo uważam to za słuszne i nie będę się nikomu z tego opowiadać.
-
[quote name='majqa']Ja mogę Ewo, ja mogę przeboleć, Rottka też może. Przeboleć, a nie zapomnieć to dwie różne sprawy. Jakiej pomocy udzieliłaś Caremu obie wiemy, jak się nim interesowałaś (i do jakiego momentu, a dla przypomnienia, skoro poinformowałaś oficjalnie fundację, że jest on z Twojej i pana Stasia hodowli moralnie tego zainteresowania od Ciebie oczekiwano) też wiemy (zresztą nie tylko my dwie). Zobowiązałaś się do wpłat na Carego właśnie na fundację, o co nawet prosiła Cię opiekunka Carego, która nie chciała żadnej kasy do własnej kieszeni. Statutowe zobowiązanie Ewo tejże fundacji, tak nawiasem mówiąc, dotyczy pomocy konkretnej rasie (a i tu pieniążki biorą się z kieszeni darczyńców, nie są produkowane maszynką). Cary na moją prośbą był wyłomem w sprawie. Sprawa wpłat, które określasz mianem "po jakimś czasie" dotyczyła li tylko przypomnienia Ci zobowiązania (i to w czasie, gdy pies żył) ponieważ się z niego nie wywiązałaś. Dzwoniłaś do mnie oburzona, jakoby fundacja chciała od Ciebie wyciągnąć forsę. Czy usłyszałaś ode mnie, że widzę to tak, jak Ty widzisz? No way!!! ;) Cary, owszem, odszedł, nie udało się go uratować ale odszedł zaopiekowany i kochany. A skoro już jesteśmy w temacie odejścia. Gdy jego stan się pogorszył, a nie było jeszcze domu Gosi na widoku lekko Ci przychodziło mówienie o jego uśpieniu. Czy tego też nie pamiętasz? Kochasz psy, starasz się, by tak Cię postrzegano, skąd więc powiedz tak różne koloryty Twojej miłości? Chodzi mi o kontrast - walka o Bonię do bólu i łatwość, powierzchowność podejścia do Carego, a i dość specyficzna do Tani? Wybiórcza moralność, opóźniony zapłon powiadasz? Ah, zapomniałam i o mojej podłości, którą mi przypisałaś. Obie sprawy łykam lekko. :evil_lol: Może i masz poczucie, że mi przysrałaś ale to tylko Twoje poczucie. Nie jesteś w stanie mnie urazić. :lol: Wykazałam większe zainteresowanie Carym niż Ty sama, a Tanią Ewo poza wątkiem, bo jak wiesz komunikacja na wątku to zaledwie przygrywka więc mocno jesteś nie w temacie. "(...) Skoro jak twierdzisz, wiadome Ci były ustalenia o wpłatach na Fundację (bo ja pamiętam inne ustalenia) to czemu dopiero teraz i na watku Tani to podnosisz ? Czemu nie reagowałaś we właściwym czasie na wątku Carego wiedząc o tym wszystkim ? (...)" - Ewo, jak to zostało już tu słusznie zauważone, wielkim błędem jest nie pisać na wątkach (hahahahaha, Tobie samej jest to nie po myśli, bo i na tym wątku zarzucałaś pisanie wprost na nim, bo niby od czego są maile, PW, telefony :razz:). Ja ten błąd dostrzegłam, stąd piszę teraz oficjalnie. Uzgodnienia co do Carego toczyły się wszak poza wątkami (na forum Rottki, czy na dogo). A dlaczego? Ano dlatego, że ręczyłam za Ciebie prosząc Rottkę o pomoc, zaufali oni, zaufałam ja, a błąd. Czemu zatem piszę tu? Chcę, by inni wiedzieli, że problem nie tkwi w samej Tani. Nigdy nie zobowiązywałam sie do wpłat na Fundację Rottka z powodu Carego i podtrzymuję to co powiedziałam. Gdzie masz to zobowiązanie ? I dlaczego - raz jeszcze pytam - nie pisałaś od razu na wątku Carego że nie wywiązuję się z wpłat na Fundację - skoro zauważyłaś że to błąd ? I jak twierdzisz, mialaś dokładą wiedzę, że do tego sie zobowiązałam ?
-
Z tym cię Ireno zostawię - z twoimi rozrachunkami. Sledź wątek Daszy, na pewno otrzymasz odpowiedź.
-
A co do Daszy, to zdaje się że już ci Zosia odpowiedziała ? Czy jeszcze ci mało ? To zapytaj kolejny raz czy się wywiązałam.
-
To niech cię gryzie wątek Daszy. Tematy zastępcze nie ja tu naprowadzam - to ty uważasz, że własnie tu, na wątku Tani każdy może WRESZCIE wypowiedzieć, co o mnie myśli i co go w zwiazku z tym męczy od dawna.
-
Daszeńko zdrowiej malutka :loveu:
-
A Tobie dopiero teraz przypomniał się Cary i Rottka ? Skoro jak twierdzisz, wiadome Ci były ustalenia o wpłatach na Fundację (bo ja pamiętam inne ustalenia) to czemu dopiero teraz i na watku Tani to podnosisz ? Czemu nie reagowałaś we właściwym czasie na wątku Carego wiedząc o tym wszystkim ? Masz wybiórczą moralność czy opóźniony zapłon ?
-
.......................................................................................................
-
Zdaje się, że niektórzy do dziś nie mogą przeboleć, że na mnie nie zarobili w zamian za pomoc psu - do czego są statutowo powołani. Pomoc Caremu została udzielona i gwoli ścisłości - po mojej odmowie płacenia na Fundację Rottka (bo tego ode mnie po jakimś czasie zażądano) a nie na dom psa (ten pomocy nie chciał) Cary też dość szybko odszedł.
-
Ciebie nigdy wcześniej nie było na tym wątku WROGU - wiec w czym Cie oszukałam.
-
Nikt jej niczym nie szprycował Promyczku. Potwierdziły to badania krwi. Co do reszty, to na pewno wezmę pod uwagę to, co mówisz. I nikogo nie oskarżam - twierdzę jedynie, że dalej w taki sposób - na pace bez zabezpieczenia na samym kocu - nie powinna jechać. Anda ją zabierze na siedzeniu i nie będzie tak żle.
-
Ojej :loveu: Cudnie :loveu: Super :loveu: Sonia bidulko masz dom !!!!!!! :loveu::loveu::loveu:
-
Malwa vel Majcia już w nowym domu. Szaleje z Guciem na łąkach :)
ewa36 replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
Ale by było fajnie :loveu: Pozostałe psiaki zawsze mozna przedstawić pozostałym zgłaszającym - tak jak pisze Ciocia Teresa :loveu: -
[quote name='beka']Nie takich wiadomości się spodziewałam. Poprzednie wpisy były dośc optymistyczne. Ciężko jest podejmowac decyzje nie widząc psa :( :( I pomyslec ze w "domu w Debogórze" zdychała by (celowo tak napisałąm) w bólu nie wiadomo jak długo. W Dębogórze nie załatwiała się pod siebie z bólu tak jak w transporcie. Posłuchajcie - w żadnym wypadku nie moze być tak transportowana, jak to się odbywało na odcinku Dębogóra - Poznań - czyli na pace tylko na kocu, bez żadnego zabezpieczenia. Musi mieć ograniczoną powierzchnię (najlepiej dodatkowymi kocami) aby sią nie rzucało i aby się nie telepotała - stare kołdry chyba są jeszcze lepsze, bardziej miękkie. A najlepiej aby jechała na siedzeniu a nie na pace - wtedy nie będzie nią tak rzucać. Stasio o tym mówił P. Filipowi i ALfie ale nikt się nad tym nie zatrzymał - wszak my jesteśmy przestępcami. I dzwonił do mnie od razu po wyjeżdzie staruszki w kwestii sposobu jej transportu ale nic już nie mogłam zrobić. To, co się stało w drodze - czyli załatwianie pod siebie w transporcie i niemożność wstania - spowodowane było wyłącznie wściekłym bólem z powodu niewłaściwego sposobu transportu starego psa. Lekarz to potwierdził. Niech to jej będzie oszczędzone. Jeśli sunia dożyje na tyle długo to przekonacie się jeszcze o paru innych sprawach.