Ja mam podobny problem... W lutym mam wzięła suczke z adopcji, teraz ma ponad półtora roku i czasem zdarza jej sie narobic w domu. Dzis rano kolejny raz - moja mama wychodzi z nia po 23, rano wstaje o 5 i znowu spacer, ale wystaczy, ze na moment wejdzie pod prysznic do lazienki - a tutaj juz nalane w kuchni.Najgorsze, to to, ze od tego lutego - odkad ja mamy, nie chodzi wogole po mieszkaniu. Siedzi ciagle na poduszce, w kącie kolo szafy w duzym pokoju i jedyne co to pod drzwi podleci w przedpokoju, gdy ma wyjsc na spacer (zreszta wogole nie szczeka, ani nie daje innego znaku, ze chce wyjsc - pod drzwiami siedzi i chyba sie modli, ze ja ktos zauwazy, bo tam raczej ciemny kącik jest i jak mama siedzi w kuchni to nie ma cudu, zeby zauwazyla, ze ona sterczy pod drzwiami). Jak ktos jest w mieszkaniu to nigdy na nie nie wyjdzie, ale po tym, ze sika i kupkuje w kuchni mozna sie domyslec, ze pod nieobecnosc domownikow zwiedza:razz: W domu mamy jeszcze kota. Najgorsze jest to, ze mama bardzo duzo czasu poswiecila, zeby nauczyc kocice czystosci(byla wzieta w wieku okolo 2 lat), bo notorycznie lala na pierzyny, a teraz nie wiadomo, czy nie zacznie znowu znaczyc terenu....:roll: No i jeszcze te dywany... Suczka zawsze moczy dywany, podłoga to przy tym pół biedy. No i dlaczego nie chodzi wogole po mieszkaniu w obecności domownikow? Mimo upałow, na balkon tez nie wychodzi:roll: to dla mnie tez zastanawiające....