bo Buba nic się nie zmieniła... nie przytyła, nie schudła, nie zmieniła koloru:cool3: ma natomiast nowy sposób reagowania na obcych - zaczęło się od kolegi Filipińczyka: przyszedł, ona usłyszała, że mówi w dziwnym języku... blady strach, jeż od głowy po ogon, cała się trzęsła do tego stopnia, że jak wzięłam ją na ręce żeby go zobaczyła to mi wypadła... potem 10 minut nieustannego warczenia(wciąż z jeżem), założyliśmy na wstępie kaganiec, ale w niczym nie przeszkadzał. potem położyła się na kolanach Maćka(bo siedział najbliżej wroga), nie spuszczając kolegi z oka i po paru minutach przestała warczeć, ale kiedy tylko na nią spojrzał, odzywała się... po tymże wydarzeniu, ktokolwiek nie przyjdzie, Buba warczy, stawia jeża, trzęsie się - ani kaganiec, ani kolczata nie pomagają (nie mówię nawet o próbie karmienia coby odwrócić uwagę), odkryliśmy też, że baaardzo boi się parasola, ale i on też nie pomaga...:mad: