Niezbyt sprawnie się tu jeszcze potrafię poruszać, bo jestem w dogomanii od wczoraj.Stąd pewnie przeoczyłam całą historię Plastusiową.Z przyczyn technicznych pewnie adopcja będzie niemożliwa, bo dziś doczytałam,że Plastuś jest na jednym końcu Polski a ja mieszkam na drugim, czyli południu.Pytacie jakie warunki miałby Plastuś.Myślę że nie najgorsze.W domu nie ma dzieci i nie zostawałby sam.Przez 8 lat opiekowaliśmy się jak pisałam- wtedy 7-8 może letnim pieskiem jamnikowatym, znalezionym na drodze.Wg relacji okolicznych mieszkańców wyrzuconym 3 dni wcześniej z samochodu.Pieskiem z wadą serca, padaczką pourazową, połamanymi w wyniku upadku o beton żebrami.Najwspanialszym Psem Świata, który dopiero po 3 latach naszej pracy, uwierzył, że ręka człowieka to nie samo zło ale i miłość.Myślę więc że Plastusiowi u nas nie byłoby najgorzej.Inna sprawa to pytanie, czy po 3 tyg od odejścia naszego ukochanego Pampulka, jesteśmy już w pełni gotowi na przyjęcie drugiego.
Pozdrawiam serdecznie
Pampula