Schira właśnie skończyła swoją pierwszą michę u nas:)
Pierwsze koty za płoty, na dworku sunie się spotkały, ale mocno potrafią na siebie warczeć, a nawet raz się rzucily na siebie...dlatego przez pierwsze dwie godziny każda na smyczce w przeciwległych katach pokoju siedziała, z mozliwością jednak dochodzenia do siebie i wąchania się (niestety pokuj mamy tylko jeden).
Teraz krok drugi: Malwina na łóżku ze mną leży, a Shirka pokuj zwiedza :p
Ps. Podróż zniosła bardzo dobrze i oprócz popiskiwania na początku, bardzo ładnie siedziała.