Po wilczarza niestety nikt się nie zgłosił. Dzisiaj dłużej rozmawiałam z wujem i znam więcej szczegółów - pies urwał się z łańcucha (a właściwie kołka), bo miał na sobie i łańcuchową obrożę i 2,5 metrowy łańcuch zakończony drewnianym kołkiem. Mimo tego - pies wyglądał na bardzo zadbanego! I był b. łagodny i przyjacielski. Trudno coś powiedzieć - jak się ma tak mało danych. Może np. ktoś się buduje, nie ma jeszcze ogrodzonego terenu i trzyma psa na łańcuchu? No nie wiem... Umówiłam się z wujem, że poczekamy 2,3 dni, a jak się nie znajdzie właściciel, to wuj porobi mu fotki i zaczniemy ogłaszać.
Aspen znajdzie najprawdopodobniej przytulisko w jednej z willi na Wzgórzu Trzech Lipek. Wuj tam prowadzi energiczną akcję dyplomatyczną, która zdaje się przynosić dobre skutki. Aspen tymczasem zaczął cieszyć się wolnością i wcale już nie siedzi pod krzyżem tylko robi sobie wycieczki...