Ha, nawet więcej, miałam już pierwszy trening z kopaniem pieska prądem :) Grzecznościowo korzystając z cudzej OE. Nie demonizujmy, nie nałożyłabym tego psu o słabej psychice, strachliwemu, takiemu co jak człowiek spojrzy ostrzej to pies już w strachu. Ale na normalne, rozbrykane młodziki, w celu ochrony ich zdrowia i życia - czemu nie? Nie będę w pola chodzić z linką, bo może sarna wyskoczy. A kilka rozsądnych kliknięć wybije z głowy gonienie sarenek, zajączków... Wbrew pozorom te narzędzia zbrodni mają stopniowanie napięcia to raz, dwa - pierw sygnał ostrzegawczy, a trzy - to napięcie nie zagrażające zdrowiu - a nie jak oberwać paralizatorem, raczej nieprzyjemne szczypnięcie odwracające uwagę psa. Na tyle nieprzyjemne, aby było skuteczne a jednocześnie nic psu nie zrobi. Wiem, pastucha niedawno dotknęłam :D