Chcę poinformować, że piesek zostanie z nami:):) Ma już u nas swój nowy domek. Jest kochanym psem, bardzo miłym, ciągle chce by go głaskać, przymila się, potrzebuje stałego kontaktu z człowiekiem. Dlaczego więc ktoś tak go potraktował, dlaczego chciał pozbawić życia tego młodego psa...? :-( Nie zrozumiem ludzi. Nie mamy z psiakiem żadnych problemów poza tym że jak zostaje sam w domu to rozrabia ale mu to wybaczamy;) Po raz pierwszy zobaczyłam go biegnącego w oddali, przestraszonego, w ogóle nie zbliżał się do człowieka a teraz śpi obok moich nóg. Oby więcej piesków miało szczęście takie jak ten, oby więcej przekonało się że człowiek nie musi kojarzyć się im tylko ze strachem.
Teraz chce bardzo podziękować wszystkim osobom które chciały pomóc, tym którym jego los nie był obojętny. Dziękuję pani Kamili, z którą skontaktowałam się w pierwszej kolejności i która poruszyła sprawę psiaka. Dziękuję też innym których tu już z imienia nie wymieniam.Mam nadzieję że Moris, tak go nazwaliśmy, szybko zapomni o smutnych chwilach, o nocach spędzonych pod gołym niebem na mrozie, o głodzie... To już go nigdy więcej nie spotka. I już na koniec "Ból wydaje się jedynie odpryskiem radości,ciemną żyłą w morzu złota, lecz jest niezbędny by pokazać jak wspaniała jest czysta radość". Taką radość ma teraz Moris.