Jump to content
Dogomania

martusialublin6

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martusialublin6

  1. Widze, ze mam kilka imion:lol: No coz... Skoro macie swoje prawdy to po co z Wami mam dyskutowac. Ale zeby sie czegos dowiedziec powinno sie zapytac kilku stron. Tak czytam i czytam o tych dalmatach i znalazlam Udana, ktora oddaliscie zaraz po sprzedazy szczeniat... ah to sie nazywa super hodowla- wykorzystac i wyrzucic. A sama nie jestes lepsza od Sylwii, bo Udana widze tez wymagala leczenia tylko tanszego.... zrodlo: [URL]http://www.dalmatynczyki**********/galerie,31/dotty-moja-udana-srokata-psica,587.html[/URL] Na dzis koncze- pojawie sie za kilka dni. Pozdrawiam
  2. Widze, ze milo witacie obych. Mialam przed chwilka telefon w sprawie umowy na Bosmana- umowa jest na mnie wiec czuje sie pociagnieta do tego. Bosman trafil do nowego domu 12 kwietnia wiec tel juz nie bedzie konieczny, bo odpowiedz jest. Zdjecia wstawie tak jak mowilam chodz nie umiem-moze wysle do hodowlii? Z ciekawostek,ktore znalazlam wpisujac w google - nie byla to zadna nagonka bo Bosmek byl w takim stanie, a widze ze forma Pani obrony sa prawnicy:shake: prosze link o wspanialej hodowlii [URL]http://www.dalmatynczyki**********/hodowla,21/magiczna-oaza,544.html[/URL] Rowniez znalazlam informacje w jakim stanie byla Udana kiedy ja oddaliscie na tym samym forum. Widocznie interes sie nie oplacal... a moze bylo wiecej skarg na temat szczeniat? Jesli macie zamiar tak wywlekac brudy to magiczna oaza tez nie jest swieta. Suka byla po szczenietach w zlym stanie, jak i zreszta przed. Szczeniaki widze wszystkie byly zolte, podwiezione pod dworzec bo z tego co wiem tak bylo. Czy to nie podlega rowniez regulaminowi ZK, bo tak sobie czytam i czytam i widze tez niedociagniecia.
  3. Witam, nazywam sie Marta i jestem z Lublina. Znam sie z Sylwia od kilku lat. Jest to moj pierwszy post tutaj i specjalnie sie zarejestrowalam zeby wyjasnic kilka kwestji. Mam nadzieje, ze Sylwia sie nie pogniewa:loveu: O malego interesowaly nas zwierzeta, jezdzilysmy po psich targach, gieldach gdyz nie moglysmy miec swoich psow (wiek okolo 8 lat), przygladalysmy sie szczeniakom w w klatkach na kroliki lezacych na sobie, wlascicielom bijacych psy na oczach wszystkich itp sytuacjach. Sprowadzalysmy psy, ktore zostawaly w pudelkach po gieldach, bo nikt ich nie chcial i oddawalysmy po ulicach. Nic wiecej nie moglysmy, a schroniska traktowalysmy jak zlo, bo wszyscy mowili nam ze tam sie psy usypia, bo jest ich za duzo. Bylysmy male wiec wierzylysmy. Kiedy bylysmy starsze wyciagalysmy psy ze zlych warunkow- kojcow na wsi itp Wszystko przez ogloszenia w gazetach. Pozniej oddawalysmy za czekolade, a od dzieci ludzie psy brali. Oczywiscie nie wiedzialysmy co to umowa adopcyjna, ze kastracja potrzebna. Nie mialysmy rowniez kontaktu z wlascicielami. Ale bylysmy dumne, ze pomagamy. Teraz kiedy dowiemy sie o psach w ciezkich warunkach mieszkajacych rowniez je zabieramy, ja w chwili obecnej mam 3 w domu, mieszkam sama i staram sie jak moge. Pracuje dorywczo na karme d;a nich, leczenia itp. Ale nie zawsze mnie na to stac i wtedy psy sprzedaje, ale bez zarobkow, a zwrot, bo wiem ze wtedy moge innemu pomoc. Z Sylwia jest inaczej; 1. Tekila to suka ktora miala isc dalej, ale... pies mial powazne problemy, byl agresywny do psow- miala wtedy juz jedna suczke i naklanialam ja na uspienie jej. Dostala nie raz zebami od niej, psy izolowala. Ukladala ja jak mogla, bo suk bronila miski itp. Udalo jej sie, ale szczerze ja nie bylam zadowolona z tego, bo zabierala jedno miejsce dla psa ktory szuka domu. Z Tekila nie mogl byc inny pies, ale przetrzymala Bernardyna w ten czas i wiele innych oddzielajac je. Dodam,ze widze ze Sylwia nie napisala, ale o nia walczyla caly czas, zrobila sie normalnym psem. |Ale przez wlascicieli zachowanie suka miala krwiaka mozgu. 2. Ca de bou to suka dosc bardzo wybiedzona- hodowla znajdywala sie w domu w okolicach lublina, w tym domu nikt nie mieszkal, bylysmy tam razem zreszta, a pies poszedl do obcych ludzi ktorzy go kupili, a my go odebralysmy- powiedzmy mialysmy zlecenie na takiego psa. Dom okazal sie gorsza rzecza i psa zabralysmy po kosztach i Sylwia zawiozla go do Poznania do ojca Acte. 3. Bosman magiczna oaza- widze ze Pani hodowca jest na forum, ale z tego co wiem hodowla nie ma dobrego uznania, poczytalam przed chwilka i warto rowniez poczytac w jakim stanie byly szczenieta i dlaczego byly oddawane. No coz nie wszystkich stac na kwote 1000zl na leczenie psa i czasem wybieramy mniejsze zlo. Bosmek przyjechal do Lublina wychudzony, z zolta sierscia i "pachnacy" i zreszta nie tylko on bo poczytalam o Birce i innych psach ak i o psie ktory trafil do schroniska. Tu byla konieczna decyzja o oddaniu psa chodz bardzo trudna, bo nawet ja do niego sie przyzwyczailam. Bosmek trafil do ludzi, ktorzy mieli juz dalmata i bylo ich stac. Na tygodniu tam pojade i zrobie zdjecia. 4. Sylwia miala w planach staffiki stad pojawil sie Verzi, po rozmowach z wlascicielem pasowal charakterem do Draco i dlatego odbyla ta podroz. Niestety na miejscu okazal sie problem- Verzi nie tolerowal psow na "swoim" terenie. Jako ze mieszkali wtedy w mieszkaniu nie mogli go zatrzymac w domu. Zeby nie bylo- ja jej nie bronie, ale uwierzcie ze nie taki diabel straszny. Nie musiala tak krecic ale stalo sie- ja o tym nie wiedzialam- jestem niewinna:evil_lol: Nie znam Was, ale mam nadzieje ze zaraz mnie nie zjecie. Jesli moge rozwiac jeszcze jakies watpliwosci to prosze pisac, ale uprzedzam ze kozystam tylko z kafejek i nie dosc czesto. Aha i napisalam to tu bo mam w tym interes. Potrzebuje dt dla niufka, a sama mam juz w domu za duzo. Sylwia sie nie zgadza z powodu problemow z wami. Jesli chodzi o nalot Strazy to zapraszamy. Psy sa wybiegane, nakarmione pachnace. Warunki maja tez chyba dobre. Sylwia jest na etapie wyprowadzki wiec jej nie bedzie pewnie przez jakis czas. Widze ze macie do niej tel wiec dzwoncie, a ona mam nadzieje odpowie wkoncu szczerze. Pozdrawiam Marta z gromadka
×
×
  • Create New...