Całkowicie zgadzam się z kacządupką... Nie pomagacie ludziom którzy chcą jednak przygarnąć psa. Pani Gosia pisze o tym jak dużo pracy zostało włożone w Pluta, myślę, że ciężko znaleźć jakiegokolwiek psa, który trafił do schroniska, czy też w ręcę fundacji z którym nie musielibyście pracować. Takie życie wybraliście, wiadomo jest to godne pochwały, ale spoczeliście na laurach...
Choć nie ukrywam jestem wściekła, to zawsze staram się tak formułować moje wypowiedzi, żeby nikogo nie urazić, nie znamy się przecież osobiście.
Dotychczas niekogo nie obraziłam, ale ja z kolei zostałam obrażona już kilka razy... "Ula nie dotrzymała obietnicy", "Ula obeszła procedury Emira", kaczadupka jest adwokatem diabła, co jednoznacznie stwierdza, że tym przysłowiowym 'diabłem' jestem ja... Naprawdę bardzo miło, bardzo...
Została mi nawet wypomniana liczba telefonów, którą wykonałam do Pana Kajetana, co moim zdaniem jest już żałosną próbą obrony... Skomentuje to tylko tak, jeśli widzę, że mam nieodebrane połączenie, to po prostu odzwaniam i tyle.
Jeśli chodzi o schronisko w Gaju, to faktycznie jest to dobre schornisko i nikt wcześniej nie mówił inaczej. Psy mają fajne budy, jedzenia pod dostatkiem. Jest ok, ale co z tego? Schronisko zawsze będzie schroniskiem.
Chcąc wyciągnąć właśnie takiego psa, zostałam telefonicznie poinformowana przez Pana Kajetana cytuje ' że chciałam mu psa uprowadzić ze schroniska i na jego miejscu też bym sie wku....' Myślę, że gniew Pana Kajetana powinien być raczej skierowany na osobę, która wręcz nie posiadała się z zachwytu jak podpisywała ze mną umowę adopcyjną, a nie na mnie. Myślę, że jeśli te słowa by nie padły, a zamiast nich np. że bardzo się cieszy, że ktoś się zainteresował Plutem i że bardzo chciałby mnie poznać, to moglibyśmy spokojnie rozpocząc współpracę.
Na koniec chciałabym dodać, że skoro nie znasz mnie, Pani Gosiu, to nie wypowiadaj się na mój temat, jaka jestem, ponieważ tak naprawdę nie wiesz o mnie NIC. Więc lekcja szacunku i dobrego wychowania przydałaby sie nie kaczejdupce a Pani.
Napisała Pani, że jeśli stałabym się właściecielem Pluta, to on byłby przegranym. Właśnie Pani pokazała, jak bardzo zależy Pani na ratowaniu własnego i Pana Kajetana wizerunku, a nie zwierząt. Bo gdybym się tymi słowami przejeła, to zrezygnowałabym już z próby adopcji psa. Ale na szczęscie jest jeszcze wiele innych psów do uratowania...
A skoro uważacie, że na Pluta nie zasługuje, to może Pan Kajetan go zaadoptuje, ten który jak to Pani powiedziała 'wyciągnął go z ciemności koszmarów'...
I skoro jeszcze mówimy o szacunku, to bardzo prosiłabym żeby Pani Gosia odpowiedziała mi na prywatnego posta, bo już drugi dzień cisza, a na głównym wątku widzę, że Pani ropoczęła tu niezłą walkę.